Wielki powrót małej Shisu, że tak niby, że tak??
Coś tu skrobnę - tak wyszło. Trochę zieleni, by ta biel za oknem nie przygnębiała. Swoją drogą jest to niesłychane, że w GRUDNIU spadł śnieg! Po prostu niemożliwe jak natura mogła nam zrobić takiego figla i śnieg, śnieg moi państwo, spadł w grudniu! Coś okropnego, nadal w to nie mogę uwierzyć! To się kłóci z europejskimi prawami! I z prawem natury również - a jakże.
Skąd to zdziwienie? Hmm... Włączyłam wiadomości w telewizji. Wczoraj. Przedwczoraj też. Wszędzie śnieg, mówią o nim zawsze około 10 minut kilka razy dziennie, męczą mówieniem o nim, więc to nie może byc normalne, po prostu - sensacja! ^^'
Czy coś się u mnie zmieniło? Niewiele. Kilka momentów, gdy wstrzymywałam oddech, a kilka także, gdy łzy płynęły do oczu, kilka pięknych twarzy, na których wzrok się zatrzymał, a kilka pięknych tak bardzo, że oczy wędrowały po podłodze.
Jest dobrze - jakby, motywacja - jakby, mądrzejsza jestem - jakby i idę do przodu - a jakże!
Czy nie mogę być upojona szczęściem dłużej niż 2-3 dni? Kto by na tym ucierpiał? Czy szczęście na świecie musi być sumą o wartości zerowej? T-T