Wracam.
Przynajmniej spróbuję. O ile to nie przyniesie jeszcze więcej złego.
Nie radzę sobie. I to wszystko na własne życzenie. A przez chwilę wydawało mi się, że wychodzę na prostą.
Zgłuszam negatywne myśli. Ale przecież nie mogę tak w nieskończoność.
Napiszę więcej, ale muszę najpierw zebrać myśli.