"Jestem artystą" to moja ulubiona wymówka, kiedy skrytykuje moje brudne buty albo poplamione spodnie. "Jestem artystą i pierdolę doczesność".
Podobnie wkurwia mnie, kiedy ktoś usiłuje wmówić mi, że powinienem się ładnie ubrać na spotkanie. Bo dzięki temu okazuję szacunek.
Jakbym dostatecznie go nie okazywał tym, że chciało mi się w ogóle ruszyć dupę i przyjść.