Na ostatniej gali w Domu Muzyki i Tańca fotografowałem gości imprezy. Wśród nich był arcybiskup Wiktor Skworc, który nagle wstał, nachylił się do mnie i pedzioł: - Widza, że robicie po śląsku (bo w niedzielę? - pomyślałem), a po śląsku też godocie?
Pogawędziliśmy sobie chwilę, nim dotarło do mnie, że to... arcybiskup i nie wiem czy nie powinienem ucałować jakiegoś pierścienia czy coś. Wybąkałem tylko jakieś "szczęść Boże".
Swoją drogą autor zdjęcia zatytułował je przekornie "nieślubny syn szefa". Ot, złośliwiec. ;-)
fot. Mikołaj Suchan