Witam znów :) Wróciłem do ojczyzny. Tak jak myślałem - musi być coś, czego podczas przeprowadzki z powrotem zapomniałem zabrać... Tym razem padło na pamiętnik, więc popiszę sobie tu.
Zdjęcie przedstawia nasz cudny zegar pod równie wybornym akademikiem. Jak się przyjrzysz, po obu stronach pokazuje inną porę. No tak - dla fizyków czas jest względny wszak ;D W tajemnicy powiem, że dobra godzina to ta po lewej, natomiast oczywiście ta druga patrzy na nasze okno własnie. Więc spojrzenie na zewnątrz o poranku nie gwarantuje, że przyjdziesz na zajęcia o właściwej porze ^^ Np. teraz, o 18.00 pokazuje za pięć ósmą.
Mimo że opowieść o naszym ulubionym zegarze była zapewne niebywale porywająca, nie o samym zdjęciu chciałem mówić, a o symbolice. Tak - nadszedł czas. Nadszedł, by przynieść znowu do żywota mego zmiany. Problem polega tylko na tym, że nie wiem, co to za czas, jak na tym zdjęciu. Mogę się zastanawiać, ale nie dowiem się.
Wiem na pewno, że jest to czas nowego semestru, nowych nadziei i rozczarowań, hehehe. Już mam milion obowiązków jako starosta, tu kompletuję listy osób na te i tamte zajęcia, tu ktoś może, tu nie. Ale ogólnie, jest super, jak zawsze. Taką czarną robotę zawsze lubiłem, mieć wszystko pod kontrolą haha ;D I już poczułem smak studiów, zdążyłem się odzwyczaić, a tu - proszę :)
Przyszedł też czas na jakieś refleksje nad moim podejściem do życia. Są póki co trochę bezowocne, ale są. Myślę, że to właśnie jest ta niewiadoma, najważniejsza przez to, część układanki na dziś, jutro i jeszcze trochę. Powiem tylko, że mam wrażenie, że jestem strasznie, przerażająco wręcz, dziwnym człowiekiem.. Nie działam, jak przeciętny człowiek na moim miejscu działałby. I nie wiem, czy to ja mam dostosować się do świata, czy dostosowywać go do siebie, czy może znaleźć swoje miejsce w kosmosie, w tym wszystkim czego pragnę, nie wiem. Co jest możliwe, a co nie.
Oczywiście, najlepszym rozwiązaniem jest mieć wszystko gdzieś. Ale to nic nie zmienia.
Mam jakiegoś doła zmieszanego z wyjątkową euforią, nie zdarzało mi się to od dawna. Dobra, a teraz wybaczcie za ten wpis, który powinien w pełniejszej i mniej enigmatycznej formie i treści trafić do mojej szuflady między zeszytu strony. Widzicie - tak to się kończy, jak go zapomnę. Już będę pamiętał :}