Nie czytajcie tego, poprostu musiałem gdzieś to napisać/komuś powiedzieć. I tak nie zrozumiecie (nikt nie zrozumie) o co w tym chodzi. :)
Podobno o słuszności decyzji świadczy to, czy znając jej skutki podjelibyśmy taką samą...* No cóż, ta na pewno nie była słuszna - podjęcie jej (oraz CZĘŚĆ! jej skutków) to jedyna rzecz w moim życiu której żałuję. Ale dzisiaj jest dzień, w którym muszę się w 100% pogodzić z zaistniałym stanem rzeczy. W końcu przecież, całkiem niedawno, wybrałem. Nie wiem czy to był słuszny wybór, ale to nie ma znaczenia. Wybrałem i muszę podążać wybraną ścieżką, nie oglądając się za siebie.
* tak, wiem, że to z "Matrixa", co nie znaczy, że nie jest prawdziwe xD
Ok, koniec pierdolenia, przepraszam :)
Poza tym wszystko w jak najlepszym porządku, wakacje upływają zbyt aktywnie, by pisać notki :D