Myślenie jest złe w takich przypadkach. Już nic nie wiem na pewno.
Jedna wielka papka w głowie i weź tu cokolwiek zdecyduj... wszystko wymyka mi się między palcami.
Wątpliwości, niepewność, strach. Jak ja tego nienawidzę.
Mam dość duszenia tego w sobie, ale przecież nie powiem tego, spieprzyłabym może nie wszystko, ale dużo.
Tak cholernie zależy mi na przyjaźni, że to może wystarczy. W końcu sa ludzie, z którymi można byc na dobre i na złe... i potarzac się ze śmiechu w korytarzu obok zajebistej szafki Kasi.
To mój problem i musze sama sobie z nim radzić. Tyle, że teraz nie chcę nawet iśc spać. Bo wiem, że będę o tym myślała. Zdecydowanie za dużo.
Może to ja bym chciała za dużo... może to moja wina...
Nogi mnie bolą, ale to najmniejszy problem.
Chciałabym tylko móc krzyknąc "jestem szczęśliwa!" nie kłamiąc.