Niebieskooka Gwiazdka .
7
Obudziła mnie wibracja w telefonie. Matt dzwonił.
- To musi być coś ważnego , skoro mnie obudziłeś.
- Hej siostrzyczko, mogłabyś się przywitać, jest 12. Więc pora już wstać.
- Po co dzwonisz?
- Spotkałem dziś Maksa, pytał o Ciebie.
- Skąd go znasz?
- To ja powonieniem o to zapytać Ciebie. Ale jestem dobry braciszkiem więc wystarczy że wspomnisz jak zaczniesz z nim chodzić.
- Nie znam go.
- Odniosłem inne wrażenie. Pytał się czy nie chciała byś dziś przyjść do niego o 14 tam gdzie się poznaliście, na polanie? A tak na marginesie romantyk z niego .
- Matt! Jesteś chamski.
- Wiem. Ale co mam mu odpowiedzieć?
- Przyjdę.
- Uuuu.. Coś się kroi ale Ok. To Bay mała .
- Pa braciszku.
Muszę się go spytać skąd zna Maksa.
W podświadomości był jeszcze cień kobiety która mi się dziś śniła. Ale potem już jej nie widziałam, byłam gotowa z nią porozmawiać, ona się nie pojawiła.
Odłożyłam książkę na półkę. Otworzyłam szafkę. Miałam ochotę ładnie wyglądać. Wyjęłam najbardziej obcisłe rurki jakie znalazłam, Białą bluzkę bez ramion z posznurowanymi plecami. W drodze do drzwi wzięłam jeszcze pistacjowe kolczyki i bransoletkę , pomaszerowałam do łazienki.
- Dzień dobry. dałam babci buziaka. Gdzie mama?
- Pojechał z tatą do miasta, mówiła że ma Ci kupić zeszyty do szkoły. Zadzwoń do niej.
- A tak, dziękuję.
-Matt dawno pojechał?
- Dwie godziny temu. A gdzie on właściwie pojechał, jest sobota, ma wolne .?
- Nie wiem. Chodź byłam prawie pewna, że spotkać się z tą dziewczyną z którą ostatnio często rozmawia przez telefon.
- Babciu ja wychodzę. Powiedz mamie że jadłam śniadanie i że ma się o mnie nie martwić. dałam jej buziaka w policzek. Zgarnęła jabłko które leżało na stole. I wyszłam.
W drodze na polanę napisałam mamie smsa.
Myślałam nad Mattem zawsze wiedziałam z kim kręcił. Opowiadał mi. Raczej wątpię żeby dorósł. Może to coś poważnego. Już nawet nie wiem gdzie bywa. A kiedyś wszędzie mnie ze sobą zabierał.
- Cześć Laura. Znów myślami w chmurach? Patrz pod nogi. Maks.
- O cześć. Przepraszam. Nie zauważyłam. Chciałeś się spotkać?
- Pomyślałem że chciałbyś tu jednak kogoś poznać. Co powiesz na spacer po najciekawszych miejscach? zaskoczył mnie. Sama nie wiem co spodziewałam się usłyszeć. Ale nie to.
- Z chęcią. A gdzie idziemy?
- Niespodzianka
Maks opowiada o sobie, o szkole, o rodzinie, o swoich zainteresowaniach. Jest zabawny, czuje się swobodnie w jego towarzystwie. Jego oczy przyciągają mój wzrok, słuchałam potulnie jego głosu i nie przejmuje się tym co nas otacza.
Maks przerwał swoją opowieść o nauczycielu fizyki, który straszy swoich uczniów potężną ilością masy ciała. Podobno kiedyś nie mógł przejść przez drzwi od klasy.
- Jesteśmy na miejscu.
Byliśmy nad jeziorem. W tle widać było kładkę i parę ludzi trzymających się za ręce, siedzących na piaszczystym brzegu. Słońce odbijało swoje promienie o taflę wody i delikatnie grzało plecy. Widok był naprawdę piękny. Mnóstwo kwiatów w około. Roznosił się łagodny zapach jakiejś rośliny, której nie umiem nazwać.
- Krajobraz jak z filmu.
- Z horroru.? - wybuchliśmy śmiechem.
- Raczej z komedii romantycznej.
- Chodź pójdziemy na kładkę, zanim ktoś zajmę nam miejsce.
- A co, jest tu dużo ludzi?
- Dość, to jedna z niewielu atrakcji w okolicy. Wszyscy przyjdą skorzystać z ostatnich dni wakacji.
- Wykąpać się?
- Bingo.
Szliśmy powoli, byliśmy już przed kładką i nadal rozmawialiśmy.
- Więc czemu wybrałeś akurat to miejsce?
- Skupisko wszystkich ludzi. Mówiłem że chce Ci przedstawić kilka osób. uśmiechnęłam się.
- Dziękuję.
I wtedy to się stało. Nie zauważyłam go. Biegł za nami. Wpadł na pomost i popchną mnie. Delikatnie się zachwiałam. Maks złapał mnie za rękę i razem runęliśmy do wody. Zanurkowałam. Woda była nie taka jak w morzu, była ciepła. Wypłynęłam na powierzanie i ustałam, miałam wody do ramion. Maks stał niedaleko z lekkim uśmiechem na twarzy. Przyczyna całego wypadku niezidentyfikowany chłopak stał na kładce i śmiał się z nas.
- To jest właśnie Karol, jeden z gości z którym będziesz chodziła do klasy.
-Nie cierpię go. powiedziałam cichym głosem Maksowi na ucho, który nie wiem kiedy znalazł się blisko mnie i wybuchną śmiechem, gdy tylko usłyszał moje słowa.
- Taki jego urok, ale nie jest aż taki zły. Po prostu ma dziwne poczucie humoru. Miałam ochotę się na nim odegrać, chciałam żeby też był mokry.
Nagle na wodzie zrobiła się większa fala, aż przeszły mi po plecach ciarki, woda wzbiła się do góry i zrobiła kałuże na kładce, która znajdowała się blisko tafli jeziora. Karol, który uginał się ze śmiech. Momentalnie poślizgną się i wpadł do jeziora tak samo jak my.
Tym razem to ja nie mogłam przestać się od śmiać. Wyglądało to tak zabawnie. Karol był zniesmaczony całym wydarzeniem i zaczął chlapać nas wodą. Połączyliśmy swoje siły z Maksem i bez problemu go pokonaliśmy.
Weszliśmy z powrotem na kładkę byłam cała mokra. Ale niebyło mi zimno, nie przejmowałam się tym. Rozmawiałam z chłopakami, śmiejąc się. Oni co chwila zaczynali się bić spierając o jakieś akcje, każdy miał swoją hierarchie zdarzeń.
Wieczorem Maks odprowadził mnie pod szkołę.
- Dziękuję za miły dzień. odezwałam się pierwsza.
- To ja przepraszam za Karola, nie spodziewałem się że będzie chciał nas wrzuć do wody. - zarumienił się .
- Nie przejmuj się, odegraliśmy się świetnie, gdy on też wpadł. zaczęliśmy się śmiać.
- Spotkamy się jeszcze?
- Będziemy chodzić do tej samej szkoły.
- No tak. Zrobił zamyśloną minę. Do zobaczenia.
- Pa. Uśmiechnęłam się.
Cdn.
Aloszek
Inni zdjęcia: :) dorcia2700Był sobie raz bezprawia czas bluebird11... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24zima ciąg dalszy kogabe... maxima24