Niebieskooka gwiazdka
1
Pada deszcz. Siedzę na parapecie okna w swoim pokoju. Żegnam się nie tyle z pomieszczeniem, co z widokiem za oknem, morzem, moim morzem, nie wyobrażam sobie jak będzie mi bez niego trudno. Zastanawiam się gdzie będę uciekać i nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Czuję jakby niebo płakało dla mnie, za mną, chcąc bym tu była i nie zostawiała całego swojego życia. Wszystkich wspomnień i przyjaciół: Bartka i Jolkę. Pamiętam ich oczy gdy powiedziałam że wyjeżdżamy, jakbym ich zdradziła, zostawiła. A to nie prawda, chcę tu z nimi zostać. Ale nie mogę. Mam tylko 16 lat, nie wolno mi decydować za siebie. Nie pomogły moje napady złości, krzyki, płacz ani nawet prośby. Rodzice podjęli decyzje za mnie. Wyprowadzamy się. A ja ostatni raz jestem w swoim pokoju.
Ciekawe kto tu zamieszka.? Może jakieś dziecko. Czy będzie zadowolone ze ścian wymalowanych w gwiazdy i wielki księżyc mieniący się kolorem złocisto-miodowym?
Gdy miałam 9 lat poświęciłam cały weekend żeby je namalować. Pojechałam z mamą do sklepu po farby. Zamknęłam się w swoim pokoju i puściłam wodzę fantazji. Byłam dumna z tego jak ładnie mi to wyszło. A mama, tak dziwnie na mnie patrzyła, jakby nie wolno mi było marzyć. Zawsze każe mi stąpać twardo po ziemi. A ja wole świat nierealny i nierzeczywisty. Teraz musze zostawić to co dawało mi bezpieczeństwo i spokój, moje osobiste niebo, które tak kocham.
Uwielbiam gwiazdy, noc. To taka pora gdy wszystko czuję podwójnie, gdy mogę przemyśleć wydarzenia dnia, wrócić do wspomnień i planować przyszłość, mogę wtedy &
- Laura! Pospiesz się, jedziemy. to tata. Przyczyna całego wyjazdu. Dostał awans. Więc musimy się przeprowadzić. Pamiętam jak było mu przykro gdy robiłam awantury że ja zostaję. Krzywdziłam go ale nie potrafiłam przestać. Niszczy moje życie to co tak starannie próbowałam sobie ułożyć, własne szczęście. W każdym razie i tak nie mam nic do powiedzenia. To boli, ale nie mogę nic zrobić.
- Już idę . tylko tyle potrafię odkrzyknąć.
A więc: żegnaj pokoiku. Ostatni raz omiotłam go wzrokiem, spojrzałam na moje stare życie które właśnie dziś mam zacząć od nowa. Zamknęłam drzwi. I nie wiem kiedy pierwsza łza spłynęła mi po policzku, ale zanim doszłam do schodów już płakałam.
- Ej mała. aż podskoczyłam, nie zauważyłam go. To Matt, mój starszy brat, był za mną, wychodził ze swojego pokoju, trzymając na rękach Bąbla. znów płaczesz? Przecież jedziemy na mazury. Nowe życie, nowi ludzie, nowe przygody. Tyle nas czeka.
- A jak wcale nie będzie fajnie? Tobie łatwo mówić, możesz robić co chcesz, iść gdzie chcesz. Jesteś pełnoletni. Ciebie nie zatrzymają w domu.
- Marudzisz. Zobaczysz będzie fajnie. Tylko wytrzyj oczy. Mamie i tak już jest ciężko wiesz że zgodziła się na wyjazd ze względu na tatę, trudno jej zostawić dom w którym się wychowała, tu gdzie babcia pokazała jej cały świat. Szczerze nie bardzo to rozumiem, ale widzę jak ją to boli. Miałam ochotę krzyknąć że mi tez jest ciężko.! Ale miał rację. Wytarłam oczy. I spytałam :
- I jak .?
- Jak zawsze beznadziejnie.! uderzyłam go . A on jedynie wyszczerzył swoje zęby w szczerym uśmiechu i oddał mi Bąbla, naszego psa, dostałam go od Jolki i Bartka na 16 urodziny, miesiąc temu. Wtedy wszystko było takie łatwe i proste. A teraz czeka mnie nieznane. Matt zerkną na mnie i zaczął schodzić na dół. Zdążyłam tylko krzyknąć za nim:
- Ja siedzę z przodu .
- Chyba Ci się śni. ! i znikną mi z oczu .
Odwróciłam się. Pożegnałam po raz ostatni z pustym korytarzem. I zeszłam na dół głaszcząc Bąbla, wiercącego się na moich rękach.
Jakimś cudem udało mi się wykłócić o miejsce z przodu, obok taty. Morze już dawno zniknęło mi z oczu. A na niebie pojawiło się słońce. Pogoda wcale nie odwzorowywała mojego samopoczucia. Była wręcz przeciwnością uczuć jakie mną szastały. Bałam się tego co mnie czeka. Ale puki co założyłam na uszy słuchawki. Głaskam Bąbla, który spokojnie leży mi na kolanach. Pogrążam się w myślach. Próbuję się skupić na czymś miłym. Rodzice pozwolili mi umeblować pokój samemu, to co chciałam zrobić od dawna w starym domu. Może malowanie mnie rozluźni. Muszę się tym zająć jak najszybciej. Potrzebuję spokoju. Został tydzień wakacji. Tyle czasu mam na oswojenie się z nowym miejscem. Przeraża mnie to. Tak bardzo&
I naglę aż podskoczyłam, coś się stało. Rozejrzałam się. I to poczułam, w kieszeni. To telefon wibruje. Wyjęłam go. Sms od Jolki. I jak dojechałaś już ?Opowiadaj jak wygląda twój nowy dom?. Zabolała. Nowy dom. Mam wrażenie że napisała to specjalnie ale nie dam tego po sobie poznać. Wystukałam na klawiaturze szybką odpowiedź. Jeszcze nie. Jak tylko dojadę zadzwonię, wszystko wam opowiem. Brakuje mi ich, Bartka i Jolki, moich przyjaciół. Oby tylko nadal byli przy mnie, nie chce ich stracić. Dopiero co się pogodziliśmy. Wiadomość o moim wyjeździe trochę miedzy nami zamieszała. Chciałabym żeby mnie jakoś wsparli. Odczytałam kolejnego smsa: Czekamy. Nie wiedziałam co odpisać, nie napisałam nic. Pomyślałam tylko że czuję się coraz to mocniej samotna &
Moje rozmyślenia przerwał głos taty.
- Masz ochotę coś zjeść ? Hot- doga?
- Tak. Poproszę.
Rodzice wyszli z samochodu. Chciałam znów założyć słuchawki. Ale gdy tylko drzwi się zamknęły zaatakował mnie Matt.
- Widziałaś jak mama się zachowuję? wiedziałam że nie chce się wyprowadzać, jej też było dobrze nad morzem, kochała je tak samo jak ja. Było widać smutek w jej oczach, nawet przebłyski strach ale wydało mi się to normalne, opuszcza dom rodzinny, spędziła tam całe życie.
- Co masz na myśli.?
- Zaczęła często rozmawiać z babcią. To wszystko tak dziwnie brzmi. Jak by coś ukrywały.
- Mama zawsze rozmawia z babcią. A tym razem to ty przeginasz. Podejrzewasz coś ?
- Nie. Nie wiem. Martwię się.
- I kto tu jest przewrażliwiony?
- Ty się nabijasz, a ja poważnie mówię.
- Matt, mama z babcią są zżyte, zawsze były, i często rozmawiają, byłeś na studiach, nie było cię w domu, już zapominałeś jak to jest. Nie szukaj kolejnych problemów.
- Sam nie wiem.
- Jak chcesz, ale ja tam bym się nie przejmowała. Wprowadziliśmy się, mama to przeżywa.
Naszą rozmowę przerwali rodzice. Tata z uśmiechem podał mi hot- doga. Spojrzałam na Matta, uśmiechnęłam się i z powrotem utkwiłam wzrok na drodze. Zakładam słuchawki, jem, i znów wracam myślami do strachu jaki czuję.
Cdn.
Aloszek
Inni zdjęcia: :) dorcia2700Był sobie raz bezprawia czas bluebird11... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24zima ciąg dalszy kogabe... maxima24