no więc nasz trip po W-wie baaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo udany, so good <3
niby deszcz, niby zimno, niby pochmurno, niby nie było słońca, ale i tak wszyscy zadowoleni ;)
autokar, Łazienki (hahahahaha, Arek), autokar, starówka, autokar, biblioteka, Vansy, dach itd. :o
takie tam Centrum Nauki Kopernik, czyli przez godzinę siedzimy z Januszem na rurze, czekamy na bilety i gadamy
o klasie spasionych kucharzy i odmieńców, dobra maniurrrrra, tylko te buty ją pogrubiały *ok* później gubienie Matiego
i Mariusza, hahaha, chodź, to nas nie zauważą, dobre, dobre <3 no i ofc obiad w Mc' , Happy Meal, ja nie ogarniam :O
droga powrotna z Mariuszem na ramieniu, hahaha, Mati i "kokokokokocham cicicicicicię mamamamama..mo!" ,
jeeejejeeje, jestem księżniczką, Mario moim bratem księciem, Mati moim tatą i synem, czyli dziwna rodzina part 2 <3
"- ej, kochasz mnie? *le moment napięcia* - no brat to brat, nie?" nikt oprócz mnie ofc nie wie o co kmn, więc nie przynudzam już.
dzisiaj szkoła okej, wczoraj mnie nie było, a Tosia miała egzamin z fortepianu i dostała 3+ więc jest giteeees <3 siemsiemsiema ;*
tutaj zwykła codzienność, to nie fabryka snów.
pisała dla Was Magdalena, no nie.