Tak jak mówiłam - jeden dzień może zdziałać wiele.
Mój humor wraz z całym światem znów wykonał obrót o 180 stopni.
Tym razem w dobrą stronę.
Wszystko na szczęście skończyło się dobrze, ale nie ma co, STRACHU to się najadłam chyba za całe pół roku.
Albo i dłużej.
Ale jest dobrze.
Straciłam tylko troche nerwów, 27 złotych i morze łez.
No i jeden dzień. Ale cóż znaczy jeden marny dzień w obliczu szczęścia które jest przy mnie i będzie ze mną do końca życia.
Prawda, Kochanie? :)