w mgłę spowita gęstą stoję
samotnie z dala od tłumu
bezlitosnych gapiów
nie widzę nikogo i nikt
widzieć mnie nie może
nawet twój obraz w otchłań
bezkresną zapadł i blask
jego już nie oświeca
drogi memu sercu
zimno ogarnia umysł
i niezdolna do uczuć
sunę nieświadomie ku
mlecznej poświacie
roztapiającej szary obłok
mgły i z rozszerzonymi źrenicami
zatapiam się w głębokiej
studni niespełnionych
marzeń