piękni nieświadomi swego istnienia
idziemy przez świat bezmyślnie
ludzkie krzyki i jęki
nie dochodzą naszych uszu
liczy się tylko status quo
nicości otaczającej nasz umysł
nie potrzeba nam nic
wszystkim jest muzyka
płynąca z serc błahych życzeń
nie mamy sobie nic do zarzucenia
więc próbujemy sił w walce
z ogniem losu
krusząc nieistniejącą kopie życia
osłabieni wracamy z opuszczoną głowa
niezabliźnione rany krwawią
uczuciem daremności
stajemy przed obliczem naszych
niezaspokojonych żądz
przygniata nas gwałtowność doznań
i pragnień przelatujących przed oczyma
aż całkowicie przytłoczeni
rzucamy świat na wieki