czasami najlepszym wyjściem wydawał by się powrót do lat dzieciństwa, obojętnośc na wszelkie problemy a raczej nieumiejętność ich odbierania, postrzegania co oznaczają, do czego moga one doprowadzić. Z drugiej strony walka z problemami, wydaje sie conajmniej śmieszna, nie możemy nic ugrać, pomóc sobie tym samym pomoc innym wydaje się celem nie do osiągnięcia. Patrzenie na to wszystko z boku wiele mnie uczy, ale tez odbiera mi siły, których powoli zaczyna brakować, wysiada wszysko co do tej pory było najbardziej potrzebne do normalnego funkcjonowania, zastanawianie sie jak dam rade, jak znaleźć siły, jak walczyc , powoli coraz bardziej przytłacza i odbiera siły. Brak energii i możliwości działania, wykańcza mnie powoli od środka. Może lepiej było by zniknąć i nie oglądac tego wszystkiego? nie przechodzic przez to cały czas od nowa? to wszystko nie daje mi żyć, nie daje siły na dalsze okłamywanie siebie oraz innych.
all i want is the taste that your lips allow