Odwiedziłam Łowicz. Dawno tam nie byłam...
Myślę sobie, odwiedzę kucyki. Ile ich może być? Sójka, Wilga, Sroka... ale nie nie, moment, przecież jeszcze jakiś ogierek był! No to chyba 3 albo 4!
Przychodzę a tu SIEDEM KUCYKÓW. A dokładniej 10 - bo kolejne trzy są ciężarne. No myślałam, że padne. Jak mi mogło umknąć pojawienie się 3ech nowych koni?!
A to ciemne, Kuna, to fajne takie. Człowieka się boi. Jest szansa, że się będzie dało z tym pogadać. Bo cała reszta to do człowieka nastawiona jak zwykle. Masz marchewkę? Nie? To kopa. Miło jest ujrzeć kucyka, który do człowieka podchodzi z respektem. Dobrze wróży.
A ja w następną środę jadę na Mazury do Kafla :)))