Oto jest fiolet- drzewa cień idący żwirem, fiolet łączący miłość czerwieni z szafirem.- Tam brzóz różowa kora i zieleń wesoła, a w jej ruchliwej sukni nieb błękitne koła. A we mnie biało, biało, cicho, jednostajnie- bo noszę w sobie wszystkich barw skupioną tajnię.- O jakże się w białości mojej bieli męczę- chcę barwą być- a któż mnie rozbije na tęczę?
~BarwyMarii Pawlokowskiej-Jasnorzewskiej.
Rozpływam się przy dźwiękach Alison i jej piosenek z najnowszej płyty. I czekam aż Katarzyna skończy porządki byśmy mogły porozmawiać. I grzeszę, jedząc watę cukrową zieloną o smaku jabłkowym z nalepką z Kubusiem Puchatkiem.
I daję wam zdjęcie własnoręcznie zrobionej okładki pamiętnika. Czy raczej, pierwszej strony, gdy się pamiętnik otwiera. Była biała, ale nakleiłam na nią czarny papier, pasujący do rozmiarów kartki. Na to wycięte zdjęcie tej o to dziewczyny z gazety. Na górze i na dole z takiego fajnego piapieru, jedengo błyszczącego a drugiego przypominającego nieco papirus i napisałam na nich, to co chyba widać, czarnym długopisem.
...we danced by the moon we danced by the sea that land of blue gold is where we were free.*