photoblog.pl
Załóż konto

Dzień 2.

Chcialam to powstrzymać, starałam się z całych sił... Od jakiegoś czasu myślałam, że poprzednie doświadczenia zrobiły mnie dość silną, aby tego nie uczynić. Niestety stało się. Ale cóż innego może począć zrozpaczona młoda dziewczyna, gdy wszystkie jej myśli składają się zwinnie w jedno imię... Powiedziałam mu o tym. Jakże cięzko było mi zasnąć. Najbardziej irytuje mnie fakt, iż nie wiem kiedy i jak to się zaczęło.

Pamiętam doskonale dzień i moment, w którym się poznaliśmy, lecz byłam wtedy z kimś, więc nie zwróciłam na niego najmniejszej uwagi, z początku... Była wtedy piękna, ciepła, sierpniowa noc. Gwiazdy mieniły się na niebie układając przepiękną historię, zapewne o miłości. Momentami jednak zniżałam się do poziomu realnego świata i wtedy wychwytywałam jego wzrok na sobie. Ignorowałam to ciągle powtarzając sobie, że nie moge wpuścić go do serca. Skutecznie. Być może pomógł mi w tym związek, który tworzyłam wtedy z pewnym chłopakiem, nie z miłości... chyba z jej braku. Wiele razy próbował mnie czymś olśnić, nie poddawałam się temu, do pewnego momentu.. W połowie tej gwieździstej nocy już sama nie wiedziałam, gdzie mam zmysły. Słuchałam jego słów i miałam ochote zniknąć stamtąd, zabrać tego tajemniczego osobnika i rozmawiac tak bez końca. Patrząć na przebieg imprezy uświadomiłam sobie jednak bardzo szybko, że nie zainspirowałam go jakoś wyjątkowo, bynajmniej nie bardziej niż inne dziewczyny. Byłam delikatnie rozczarowana, lecz spokojna. Przecież należałam do kogoś innego, więc nie miałam powodów do zmartwień. Noc zbliżała się ku końcowi, było mi to bardzo na rękę, gdyż bałam się, że jeśli pójdzie tak dalej moge całkowicie odbiec od rzeczywistości.

Kilka dni później rozstałam się z ówczesnym chłopakiem, powodeem było zróżnicowanie charakterów, jakże to błahe i płytkie. BYłam jednak usatysfakcjonowana, gdyż postanowiłam zacząć wszystko na nowo. Sama.

Szło mi całkiem nieźle trzeba przyznać. Nic mnie już nie przytłaczało, można nawet powiedziec, że oddychałam spokojniej. Do momentu, gdy znów pojawił się w moim życiu... Byłam twarda, nie poddałam się temu. Bynajmniej wtedy tak myślałam, kolejna impreza, kolejna noc, pełna wrażeń i emocji. Choć własciwie nic wyjątkowego się nie działo. Wystarczy, że był. Znów poczułam się jakoś tak bliższa jego sercu. Niestety zauważyłam, że on mojemu też.. Choć tak się przed tym broniłam. Na moje nieszczęście, czego mogłam się domyślać, alkohol sprawił, że mój wybranek nie pamiętał zupełnie nic z pooprzedniej nocy. Hmm szkoda, bo naprawde dobrze mi się z nim rozmawiało.
Musiałam usunąć numer jego komórki i ogólnie zapomnieć.. Nie dało się, czas który poświęciałam na myślenie o tym wydłużał się w nieskończoność. Zmieniłam taktykę, ale i ona nie pomogła.
Chcialam to powstrzymać, starałam się z całych sił... Niestety stało się. Napisałam mu wszystko.
Rozmowa? Nie miałaby sensu, jak już powiedziałam wole unikać porażek, a ze było tylko 50% szans na wygraną wycofałam się.
Do dziś jednak myślę. Cóż ludzie tacy, jak ja dobrowolnie wybierają ścieżkę z masą przeszkód.
Nad jednym się tylko zastanawiam, czy on ją kocha, czy to tylko wymysł moich przesyconych przemyśleń.
Żyć ponad czasem ^.^

Dodane 18 PAŹDZIERNIKA 2009
42