Ogarniętość to doskonałość.
Marysia tchnęła nowe życie w mój pokój. "Bo ten sprzęt musi błyszczeć, musi lśnić(...)" xD
Potem matma - ogarniałem. Marysia już nie chciałą bo zmęczona i się troche posmutała a ja ją pocieszałem i czułem się w końcu potrzebny i jakiś przydatny. Potem Marysia się poryczała. Ze szczęścia.. Nikt nie płakał ze szczęścia z mojego powodu. To niesamowite! Jestem aż oszołomiony tym szczęściem jakie mnie spotkało
I jeszcze mam 5 z matmy :D Dużo dobrego się zadziało..
Gorzej z Tomkiem - on dalej ma kiepskie nastawienie chociaz wydaje mi się, że niedługo coś dobrego może go spotkać ale on w to nie chce uwierzyć. Za to Dawid chyba coraz lepiej.