w głośnikach Metallica, która powoduje u mnie tyle wspomnień. znów otwieram swą szufladkę wspomnień, znów tęsknie za kochanym słońcem, za brakiem obowiązków, za spaniem do dwunastej, za jeżdżeniem do Eda i gadaniem z nią do późna. wakacje były najlepsze, za rok będą jeszcze lepsze - mam taką nadzieję. teraz stawiam na szkołę. szkoła na pierwszym miejscu. chyba w końcu powinnam dorosnąć w jakimś stopniu i myśleć racjonalnie. po co mi przelotne znajomości? po co mi kłótnie? po co mi łzy po straconym przyjacielu? po co mi łzy rozstania i czekanie z utęsknieniem na kolejne spotkanie? za jedenaście dni jadę do Edda ;) za jedenaście dni znów będę z moją kochana trójką, znów będę się śmiać i spać na balkonie. znów weekendy spędzać będę w ramionach najwspanialszego mężczyzny. będę siedzieć razem z nim pod kocem i oglądać kolejny film, kolejny mecz i grać kolejny raz w DragonBall'a na PlayStation. będę patrzyć jak rysuje pierwszy, drugi i pięćdziesiąty sześcian do Labiryntu. będzie pomiędzy nami tak jak dawniej. przecież już jest dobrze, a może być jeszcze lepiej. będę chodzić z uśmiechem na twarzy na lekcję do profesor Bagińskiej, na matematykę i język polski do prof. Konopko. nie będę narzekać, przecież kiedyś zatęsknię za tymi czterema murami, które więzią mnie przez dwieście dziewięćdziesiąt pięć dni w ciągu roku. słoneczko proszę wyjdź choć na chwilkę i spowoduj uśmiech na mej twarzy.
ponad wszystko <3