2020
Presja tego roku sprawiła że zupełnie przypadkiem, tuż przed snem zgubiłam się znów w krainie Alicji. Kolejny raz przypomniałam sobie, że nic nie jest straszne, bo nic nie jest prawdą. Jesteśmy kropką we wszechświecie i każdy z osobna przeżywa różne a te same doświadczenia.
Sukces, przyjaźń, miłość, śmierć, bezradność, sprawczość, zadowolenie, nienawiść, rozczarowanie, bliskość, wzruszenie, małe kotki.
I jeszcze sporo więcej
Mieli się to w młynku
I jest w ogóle nieistotne.
Jesteśmy tu powołani do życia przez przodków, i następni po nas przyjdą.
Jesteśmy tu na bardzo krótką chwilę.
Czujemy siebie, swoje ciała mocno, a jutro możemy się rozpuścić w pustce, w mgnieniu oka.
Nic nie jest nasze, nie było i nie będzie.
Chciałam doświadczać życia mocno
A mam czasami żal za to, że jakaś przedziwna maszyna losująca wybiera mi nastrój.
Ta sama maszyna zalewa mnie wspomnieniami, za każdym razem patrzę na nie przez inny pryzmat.
Przepraszam wszystkich, których kiedykolwiek miałam czelność osądzić. Tylko myślą, ale też i słowem.
Przecież każdy tu przyszedł doświadczyć tego samego w troszkę inny sposób.
I i tak czeka nas wszystkich to samo.
Błagam nas homosapiens, zapomnijmy o koncepcji dążenia do nieśmiertelności (ciała).
Mówisz: codziennie chcę żyć tak, jakby to miał być nasz ostatni dzień razem, na tej absurdalnej planecie.
Przecież umówiliśmy się, że każdego dnia będzie wszystko na raz, jak można narzekać na takie piękno?
Kocham Cię życie i nienawidzę. Nie mam nad tobą kontroli. Nigdy nie miałam.