Wracając z Łodzi Kaliskiej udałem się na krótki spacer po Nowym i Starym Mieście. Na murach staromiejskich w pobliżu Barbakanu obejrzałem wystawę fotograficzną Bayera. Tym razem nie było żadnego zdjęcia z wyspy. Ale zdjęcia konkursowe jak zwykle rewelacyjne. Bardzo effectowne (dawno tu w redeyu nie było takiego). Usiadłem na chwilę na Rynku Starego Miasta. Oglądałem ludzi robiących sobie pamiątkowe zdjęcia pod Syrenką Hegla.
W zasadzie pisze o tym każdy warszarski przewodnik ale przypomnę, że przed II wojną Światową syrenka ta stała właśnie w tym miejscu. Po wojnie przeniesiono ją na skraj staromiejskich murów, gdzie wandale mieli używanie. Z tego też względu wróciła na stare śmieci. Jakiś czas temu pod cokołem zbudowano kosmiczną fontannę z kolorową iluminacją. Ten cud techniki cieszy oko każdego przybysza a mieszkańcom miejskich czynszówek uprzykrza swym siorbaniem i tak już utrudnione staromiejskim gwarem życie. Kilka tygodni temu syrenkę wystrojono w czarny T-shirt z nadrukiem reklamowym pewnej kampanii. Wyglądała w nim bardzo sexy...
A więc przyglądałem się turystom zatrzymujących w kadrze swój wizerunek na tle pomnika fontanny, kontrowersyjnej ekstrawagancji z miejskiej kasy. Jakież to ujęcia i pozy a wszystko do albumów dla cioć... No ale ja mam też w swoich zbiorach trochę takich fot, a to pod Neptunem, a to na tle Bramy Floriańskiej. Teraz już takich nie robią mi bo teraz zdjęcia robię ja sam. Nagle zobaczyłem, że do foto stoi kolejka chętnych. Ale nie pod syrenką tylko nieopodal studni z wajchą w centralnej części rynku. O losie! Dopiero wtedy dostrzegłem ten koszmar. Wielka mundialowa piłka przytroczona stalowymi drutami do betonowych słupków. Taka sama jak na foto w centrum miasta. Nie, nie po to by nie odfrunęła bynajmniej. Co by jej nie zwinęli! Koszmar! Stare Miasto jest wpisane do rejestru UNESCO. Ale konserwator wojewódzki woli afery deweloperskie niż zajmowanie się takimi przyziemnymi sprawami jak umieszczanie reklam w miejscu zabytkowym.
Kilka dni temu w prasie warszarskiej stało, że Warszara ma mieć odrębnego konserwatora zabytków, bo wojewódzki ma za dużo na głowie. Ma też nastąpić zmiana legislacyjna związana z zakazem reklamowania na obiektach wpisanych do rejestru zabytków. Przydałyby się jakieś uregulowania w tym względzie bo staromiejski rynek tonie w knajpowych ogródkach. Z jednej strony to wygodne dla turysty usiąść sobie tak pod przestronnym parasolem (z reklamą piwa podawanego w danej knajpie) i skonsumować co nie co ale z drugiej ginie gdzieś charakter tego miejsca.
Apropos starówki to widok końskich odchodów na brukowanych uliczkach będzie już tylko wspomnieniem. Wszystkie konie obsługujące dorożki mają już na zadach pozakładane nocniki...