Tak więc witajcie ! ; )
To pierwszy dzień z moim odchudzaniem. Mam nadzieję, że się uda. I za Was też trzymam mocno kciuki ! ; )
Wczoraj już zaczęłam ćwiczyć. Wieczorem włączyłam sobie Ewę i razem zrobiłyśmy ''skalpel''. Powiem bez bicia: wytrzymałam tylko jakieś 19-20 min. Ale jak na mnie to nieźle, tymbardziej, że starałam się wykonywać wszystkie ćwiczenia dokładnie. : )
Mój dzisiejszy bilans przedstawię wieczorem w całości, żeby nie robić tego na raty.
A oto dzisiejszy temat numer jeden : PĄCZKI.
Jak wszyscy wiemy, jutro jest 7 luty- w ten dzień wypada Tłusty Czwartek. To jest maksymalne osłabienie diety. Jasne, możne zjeść jednego pączka. Ale nie więcej ! Zastanówcie się 50 razy, zanim weźmiecie go do ręki. Wyobraźcie sobie jak możecie wyglądać z tymi paroma kilogramami więcej, a jak wtedy, gdy go sobie odmówicie. ; ) Poza tym wiadomo, że przecież możemy sobie zrobić pączki samodzielnie, z mniejszym dodatkiem tłuszczu, w mniejszych porcjach z jakimś mniej kalorycznym nadzieniem albo w ogóle go nie mając. ; ) A oto kilka ciekawostek ściągniętych z internetu. :
-Swą wysoką kaloryczność pączki "zawdzięczają" przede wszystkim tłuszczom. Tradycyjne pączki smażono wyłącznie na smalcu, co do dziś praktykuje się w niektórych domach.
-"Dodając lukier i nadzienie możemy zwiększyć wartośćkaloryczną pączka nawet do 350 kalorii, podczas gdy zwykły ma ich około 250"
-Najmniej kaloryczne są pączki bez nadzienia. Wszystkie dodatki - dżem, powidła czy budyń - podniosą jego kaloryczność".
-Chcąc ograniczyć kalorie najlepiej nie prószyć pączków dodatkowo cukrem i nie polewać lukrem. "Jeśli jemy pączki z nadzieniem, to lepiej zrezygnować z lukru. Jeśli z lukrem, to już bez nadzienia" - radzi dietetyk.
To takie ciekawostki. Jeżeli macie jeszcze jakieś rady, ostrzeżenia lub obawy, to czekam na komentarze ! ; )