Dopóki oddycham, dopóki oddycham, dopóki oddycham,
nie tracę, nie tracę, nie tracę nadziei...
Potrzebna iskra by złączyć nas w całość,
uśmiechy i łzy na zmianę po starość.
Do pieprzonej śmierci heroiczny bój o miłość,
nawet jeśli Boga nie ma, razem poszybują w nicość.
Strach przed jutrem zapisany w DNA.
Chuj w mój ból, niech skona,
bo zatrzymałem czas i moją twarz
w Twoich dłoniach.
Wszystko czego potrzebujesz uwierz, że już jest w Tobie.
Są uczucia, dla których warto jest cierpieć.
Nie mów, że świat daje równe szanse
Nie mów żebym uczył się żyć z dystansem.
Dopóki jesteś tu ze mną to miejsce coś znaczy.
Otworzę Ci oczy, rap nie musi być o czymś,
może być kurwa o wszystkim i to właśnie nas jednoczy.
Ja wole zostać sam, niż zostać kurwą.
Nawet jak nie chce się żyć, bardziej nie chce się zdychać.
Moje życie teraz mam przed oczami
I chociaż rzuciłem, teraz chyba zapalę.
Ej, A co jeśli nie ma przyjaźni?
I wszystko co ważne działa doraźnie...
Moje życie to jest moje dzieło.
Mamy marzenia, które dają nam siłę
Zapomnijmy o problemach, teraz na chwilę.
Życie to bezustanne przeciąganie liny.
Rok po roku całe życie na krawędzi.
Sądzić mnie to jak winić prawdę.
Ja w Twoich ramionach chcę odnaleźć przypadkiem
wiarę w jutro, bo straciłem ją szybciej niż matkę.
Już nie umiem się smucić, umiem się wkurwiać.
Kilku osób mi brakuje tak mocno, że
przez to dziś wolę uciekać w samotność.
Oprowadź mnie po świecie, którego tak nienawidzę.
Brak mi czasu, który nadal prędko spieprza z latach.
Przeszłość jest warta, tyle co z niej zabierzesz.
Ja jestem 30 centymetrów ponad tym wszystkim
30 centymetrów z dala od durnoty i ciemnoty.
Szacunek? Dam Ci go tyle ile dostałem od Ciebie.
Są jak ślepy na dziwkach, nie wiedzą co pierdolą.
Pogodnych świąt w gronie najbliższych
i wszystkiego tego co wam potrzebne z tych świątecznych regułek.
Z fartem. 5!
Karolina