Składam z papieru kolejny samolot
Wyrzucam go w górę, wiatr wieje mi w oczy
Po chwili pikuje, życie staje się zgrozą
Ocean oddaje ciało ofiar, katastrofy
To świat naszych marzeń, który legł w gruzach
Człowiek, coraz więcej bólu, aż przestajesz czuć cokolwiek
Cieplej wódki duży hałst, idę przez to w ciemno
Nie jestem sam bliscy, zmarli są już ze mną
Oni dają mi siłę kiedy nie mam jej już
Tych kilka straconych dusz wzbija w powietrze kurz
Żeby funkcjonować ty tez musisz pić
Bo potrafisz oddychać ale nie potrafisz żyć
Stoisz w oknie wspominasz patrzysz na ten cmentarz
Pamiętasz... nadzieja umierała ci na rekach
Klękasz z oka odrywa się łza
Dłonie na kolanach nie wygładza kantów dnia
Wokół cisza wybierz jedna z dróg
Czynnością życia zwątpienie wiara bóg
Sam na sam, sam, sam ze sobą
Gdy nie masz już siły pluć w twarz wszystkim wrogom
Chciałbym Ci pomoc, serdecznie z serca,
Ale to tak jakby ślepiec chciał prowadzić ślepca
Zbyt dużo bólu, karty na stół
Zagubieni w tym samym świecie czujemy ten sam ból
To co w naszych snach sprowadza na ziemie
Przez cale życie czuje nie zrozumienie
Demony moje myśli nawiedzają często
Bronie się agresją
Zwrotka bliska memu sercu.
Inni zdjęcia: Logistyka pamietnikpotwora1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24