Po jakichś trzech godzinach wędrówki, prowadzeni mapą z urządzenia Szesnastego, dotarli do schronu. Poprzez podanie odpowiedniego hasła przez radio funkcjonariusz ochrony krypty otworzył główny właz. Kilka minut później mieszkaniec podziemnego miasta oraz dwaj jego towarzysze oddali broń ochronie i usiedli na jednym końcu ogromnego stalowego stołu, na drugim spoczęli Katia i Rufus.
Szesnasty rozglądając się za trzecim członkiem rady nie mógł oprzeć się ciekawości.
-Zaraz, a gdzie jest Alfred?
-Jakby ci to powiedzieć...- odpadła zakłopotana Katia -Miał pewne problemy zdrowotne. Wiesz, że miał już swoje lata. Zmarł na skutek zawału kilka godzin temu. Jutro odbędzie się uroczysta kremacja zwłok.
-Cholera, nigdy za nim nie przepadałem, ale teraz żal mi go...
-Przepraszam - wtrącił Rufus -ale mamy poważniejsze sprawy na głowie. Po pierwsze powiedz nam, dlaczego nie mieliśmy z tobą kontaktu przez dwa dni.
Szesnasty nerwowo zerknął na Borysa. Nie wiedział, czy może opowiedzieć radzie o tym, że został porwany przez bandytów, a później do nich dołączył. Przywódca bandy zauważył zdezorientowany wzrok mieszkańca krypty i kiwnął głową.
-Powiedz im. - stwierdził krótko i odwrócił głowę.
-No więc... Kiedy zapadł zmrok, po tym jak opuściłem schron postanowiłem się przespać. Kiedy się obudziłem, z nosa ciekłą mi krew i stało nademną kilku facetów. Zaprowadzili mnie do jakiejś zniszczonej stacji beznynowej i związali. Pogadałem chwilę z ich przywódcę i postanowiłem do nich dołączyć... właściwie to musiałem to zrobić.
-Grozili ci? - spokojnym głosem spytał Rufus.
-W zasadzie tak, ale traktowali mnie dobrze. Potem wyruszyliśmy do małego puszczonego gospodarstwa -Szesnasty postanowił skłamać w sprawie najazdu na dom osadników. Nie mógł tak po prostu im powiedzieć że wymordowali ciężko pracującą rodzinę -Zabraliśmy troche przydatnych rzeczy, a kiedy wróciliśmy, zastaliśmy masę trupów i pełno ognia. Naprawdę dużo ognia. Dlatego potrzebujemy waszej pomocy. A raczej pomocy detektorów ruchu, żeby sprawdzić, w którą stronę poszli napastnicy.
Rufus wstał z metalowego krzesła i zaczął przechadzać się wzdłuż stołu dotykając swojej siwej brody. Po chwili niezręcznej ciszy odpadł:
-Wiesz, że masz zadanie do wykonania i wiesz, że nie mamy żadnych podstaw żeby pomagać tym ludziom -popatrzył z pogardą na Złotego i Borysa, którzy po raz pierwszy w życiu widzieli naprawdę cywilizowanych ludzi. -Jednak myślę, że mogą oni nam pomóc.
-Niby jak? - wypalił szorstkim głosem Borys.
-Informacje. Informacje to bardzo ważna dla nas rzecz panie...
-Borys.
-Panie Borysie. Widzi pan, nasz schron jest wyposażony w wiele filmów oraz książek historycznych, znamy losy naszych przodków, także bierzące sprawy z życia mieszkańców są spisywane dla kolejnych pokoleń. Nie wiemy jednak co dzieje się na zewnątrz. Myślę, że w zamian za garść informacji i opowieści możemy udzielić wam pomocy. Jednak ty - w tym momencie Rufus zwrócił się do Szesnastego -masz wykonać swoje zadanie i nie zgadzam się, abyś towarzyszył tym ludziom.
Członek rady znów odwrócił wzrok w kierunku Borysa:
-Więc jak?
-Zgoda.
Inni zdjęcia: 4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24