Szesnasty stanął w odpowiedniej odległości od drzwi do zaplecza farmy i wyczekiwał. Towarzysze poszli według planu i po paru sekundach rozległy odgłosy strzałów po otaczającej go równinie. Szesnasty liczył na to ze jego zadanie będzie polegać na staniu i gapieniu się w drzwi, wątpił czy ktokolwiek zdoła uciec, bo jego nowi przyjaciele to prawdziwi psychopaci. Mimo to jednak byl przygotowany aby strzelać w uciekinierów. Caly czas slychać było odgłosy walki, krzyki i dzwięki łamanych drewnianych mebli. Szesnasty domyslil się ze tubylcy nie poddają się bez walki i za wszelką cene chcą pilnowac dobytku. W pewnym momencie klamka w drzwiach obserwowanych przez szesnastego zaczęła sie nerwowo poruszać. Ktoś probowal otworzyc drzwi od srodka. Szesnasty podniosł broń i wymierzył w drzwi. Czekał. Drzwi się otworzyly i wybiegła z nich kobieta. Średniego wzrostu, włosy brązowe, ubrana zupelnie normalnie. Jej twarz byla zaczerwieniona i pokryta łzami. Szesnasty widział to dokładnie poniewaz nad drzwiami palila się lampa. Nagle uswiadomił sobie ze nigdy nie zabił człowieka. Ba! Nigdy do nikogo żywego nie strzelał.
-Strzelaj! - dobiegł szenastego głos zza otwartych drzwi - Nie może uciec!
Przecież to tylko zwykła kobieta. Ucieka przed smiercią.- myslał Szesnasty. Stał jak wryty a kobieta była coraz dalej. Musiał wybrać. Życie kobiety czy jego wolność. Przez ten krotki czas na pustyni zaczał sie uczyc bezwzględności. Zycie kobiety jest nic nie warte jeśli w gre wchodzi życie i wolnośc jego samego. Odwrocił się, wymierzył i strzelil. Kobieta dostała w plecy, kula przebiła jej płuca. Osunęła się na kolana. Szesnasty podszedł, przyłożył jej lufę karabinu do głowy i oddał drugi strzał. Kobieta padła martwa. Szesnasty odwrocił sie i zaczął iść w kierunku farmy. Gdy doszedł oparł sie o scianę i obficie zwymiotował.
/by jarosz.