photoblog.pl
Załóż konto
Dodano: 14 SIERPNIA 2008

Nowi "przyjaciele"

W skład drużyny, która miała napaść na farmę wchodzili: wysoki brodaty gość imieniem Borys, średniego wzrostu przygłup, na którego wołali "Pustak" oraz mężczyzna, który przyprowadził Szesnastego do kryjówki bandy - nosił ksywkę "Złoty" (miał dziwny zwyczaj nazywania każdego "złotko"). Cała grupa  patrzyła na nowego członka z brakiem zaufania, a nastawienie Borysa można było określić nawet jako wrogie. Kiedy oddalili się od stacji benzynowej na ok. 500 metrów Borys po raz pierwszy odezwał się do Szesnastego.

-Szef mówił ci że masz siedzieć cicho i niczego nie kombinować?

-Tak -odparł cicho i ostrożnie przybysz.

-To dobrze. Powiem ci jeszcze jedną rzecz. Gówno mnie obchodzi skąd jesteś i jakie tam macie zasady bo w tej ekipie rządze ja i każdy wykonuje moje rozkazy. Ty także. Rozumiesz?

-Tak -powtórzył tym samym tonem.

-Stójcie! -krzyknął brodaty przywódca do swoich kompanów, którzy oddalili się od reszty grupy -Chodźcie tu.

Kiedy się zbliżyli zaczął wydawać rozkazy:

-Mam już plan. Wiemy tyle, że na farmie mieszka kilku wieśniaków, ale dokładnie nie wiadomo ilu. Oczywiste jest także, że mają jakąś broń i nie oddadzą nam nic bez walki. Ja i Pustak wchodzimy frontowymi drzwiami i urządzamy w środku rzeź. Złoty stanie przy południowym oknie i będzie robił to samo co my. A ty nowy -wskazał skinieniem brody na Szesnastego -będziesz czekał przy tylnym wyjściu i napierdalał do każdego, kto będzie chciał uciec. Wszystko jasne?

Wszyscy pokiwali głowami i ruszyli dalej. Dom, w którym  mieli zdobyć łupy był oddalony od kryjówki bandy o 2 kilometry, ale leżał poniżej sporej skarpy, przez co łatwo było go obserwować. Po 40 minutach dotarli na miejsce. Były mieszkaniec podziemnego schronu po raz pierwszy w życiu widział w pełni zielone rośliny, które nie dawały owoców. Otaczały one całą farmę, a ich gęstość napawała go ogromnym zdziwieniem.

 

Kiedy zapadł zmrok Borys stwierdził, że napad w nocy miałby sens tylko gdyby mieli sprawne latarki, albo inne źródło światła. W obecnej sytuacji nie miało to sensu, ponieważ poruszanie się w ciemnościach po pustkowiu jest niemożliwe, a nocleg na farmie groziłby atakiem ze strony karawany, która często odwiedza jej mieszkańców o świcie. Postanowili przenocować w bezpiecznej odległości.