Poszłam z koleżanką na dyskotekę, był tam On.
Zdziwiłam się bo napisał, że wyjeżdża i nie może się spotkać.
Zabawiał się w najlepsze z jakimiś dwoma lafiryndami,
byłam wkurzona, łzy mi leciały, podeszłam do Niego,
był pijany, ale mało mnie to obchodziło, strzeliłam mu porządnego liścia,
spadł na ziemię, spojrzał się na mnie i nie wiedział co powiedzieć.
Wybiegłam z klubu, zała zapłakana i pobiegłam do domu. Zadałam sobie pytanie:
Jak można było się zakochać w takim dupku!?
Położyłam się spać, gdy rano się obudziłam, dostałam sms'a.
Był od Niego, kliknęłam 'odbierz' i zaczęłam czytać:
'Kochanie! Przepraszam, nie chciałem tego, kolega mnie namówił żebym poszedł,
byłem pijany, nic z tymi dziewczynami nie robiłem, naprawdę przepraszam Cię,
kocham tylko Ciebie, jesteś dla mnie ważna, przepraszam, wybacz mi'
Nie miałam już siły dać mu kolejną szansę, zrobił mi już tak drugi raz,
napisałam mu, że to koniec, że nie dam mu kolejnej szansy, żeby robić sobie nadzieję,
że się zmieni, nie chciałam dłużej przez Niego płakać, nie chciałam go nawet już znać,
był już dla mnie nikim.