Odwiedziny Nie-widzianego-od-dawna,
wspominki "starych dobrych czasów" liceum, wyjazdów i szaleństw,
dziecięca radocha w wesołym miasteczku i fireshow na Rynku (ech, zdolniacha!).
Tyle, że Nie-widziany-od-dawna nawiedził Kraków tylko dlatego,
że z Balic wylatywał do Irlandii...
Z powrotem.
Bo przecież w województwie irlandzkim się mieszka i pracuje,
na wschodnich rubieżach można co najwyżej spędzać urlop, jak kto lubi...
W Błędnym Kole przeulubiony warszawski "Szansonista",
a pomimo to kwaśno ciut, bo tekst piosenki aż do bólu adekwatny:
"Panowie posłowie zróbcie coś na swej sali,
żeby moi kumple za granicę nie spieprzali..."
Podpisuję się wszystkimi czterema kończynami, aaaaj...
Polskie miasteczka są niewesołe,
a diabelski młyn kręci się gdzieś wysoko "na górze".