Dżizas, jakam zmęczona. Derechcja przeniosła mnie piętro wyżej i tak oto po 10 latach doczekałam się awansu... w sensie że zamiast własnego biura będę teraz miała kącik. Na razie zresztą bez telefonu i internetu, a nawet byłoby bez prądu, gdyby nie znaleziony przedłużacz. Bo w tym zestawie gwiazdkowo-gniazdkowym przygotowanym dla mnie nic nie działa. Oczywiście, człowiek się pociesza, że skoro już tak musiało być (STRATA BIURA! WŁASNEGO! Z OSOBNYM PRZEDPOKOJEM I TOALETĄ! Z WYJŚCIEM NA ULICĘ O TRZY KROKI! ŻE PO PLACKI DO BARU MLECZNEGO MOŻNA SKOCZYĆ CICHACZEM!), to i powody zaistnieć musiały i pewnikiem moje biuro było potrzebne na coś niezmiernie ważnego. To coś niezmiernie ważnego to... telewizor 50 cali. On właśnie znajdzie miejsce w moim (byłym) biurze. Powiem tak. Ja wiem, że w moim wieku to już nie ma na co liczyć i zawsze mogą Cię wymienić na nowszy model (choć Chłop twierdzi, że kocha), ale 50 cali? Ja się zmierzyłam. I mam 65 cali. Więc jestem lepsza, tak? A po przekątnej to już w ogóle. Niedobra Derechcja.
A tak liczyliśmy na Stany Zjednoczone. Gdzie Derechcja spędziła święta i Nowy Rok. Tyle tam przecież wypadków. Sama pamiętam z "Kochaj albo rzuć", że co dwie minuty gwałcą. Nie, no, przyjemności nikt jej nie życzył, ale jakaś mała kraksa... Święta to jednak prawda, że złego diabli nie wezmą.
Diabli natomiast wzięli przewidzianą na ten tydzień zagadkę zdjęciową, bo Ascaro w komentarzu pod poprzednią notką dowalił ZAPOMNIAŁAŚ ZAPYTAĆ O HELCLÓW. Nic nie zapomniałam, plan był inny, no ale cóż. Wobec tego nie pytam o Helców, tylko sama o nich piszę.
Na zdjęciu, wykonanym na tarasie Herbewa, w tle widać najbardziej znaną w Krakowie instytucję w dziedzinie opieki nad ludźmi starymi.
Zakład Helclów
Powstał on w 1890 roku z fundacji Ludwika i Anny Helclów. W tym wielkim i - na owe czasy - nowoczesnym, doskonale wyposażonym zakładzie miały pracować siostry miłosierdzia. Ogólnie zasadą było, że w zakładach zapewniających ludziom starym lub niedołężnym dach nad głową, utrzymanie i opiekę pracowali przeważnie członkowie zgromadzeń zakonnych.
Gmach Helclów z klasycystyczną kopułą wybudowano w czteromorgowym ogrodzie.. Posiadał 49 dużych sal i 36 pojedynek. Na 250-300 osób starych i chorych, co najmniej 50 przebywało w zakładzie bezpłatnie. Żelazny kapitał fundatorów w wysokości miliona koron zabezpieczał zakład od strony finansowej. Zakład ten jeszcze w projekcie uzyskał zatwierdzenie namiestnictwa we Lwowie (1883). W wolnej Polsce władze wojewódzkie zatwierdziły regulamin zakładu dopiero 20 sierpnia 1928 roku. Pracowało tu stale 18 sióstr, 53 osoby personelu pomocniczego, lekarz i kapelan. W latach 30-tych ten olbrzymi zakład opiekuńczy, wydający rocznie około 220 tys. zł, utrzymywał się finansowo z różnych źródeł: z opłat pensjonariuszy, z dochodów przynoszonych z upraw w ogrodzie, z czynszów wynajętych pomieszczeń sklepowych i budynków z sąsiedztwa, a należących do zakładu, dalej - z dotacji samorządowych (50 zł miesięcznie za osobę skierowaną do zakładu przez magistrat), no i oczywiście z ofiarności społeczeństwa. Wizytując w 1924 roku Zakład Helclów, ks. Jasiński wyraził pełne uznanie dla pracy szarytek, utrzymujących ład, porządek i czystość w tym wielkim gmachu.
Jeśli chodzi o opiekę nad ludźmi starymi, to było w Krakowie kilka zakładów, oczywiście już o wiele mniejszych. Wszystko prowadzone przez siostry zakonne.
GDZIE PROWADZIŁY PRZYTULISKO SIOSTRY ALBERTYNKI?
GDZIE MIEŚCIŁ SIĘ DOM STARCÓW POD WEZWANIEM ŚW. ANNY?
GDZIE Z KOLEI ZAISTNIAŁO SCHRONISKO DLA UBOGICH POD NAZWĄ DOM ŚW. WINCENTEGO A' PAULO?
W średniowieczu starcy i niedołężni znajdowali przytułek w szpitalach, które zakładano przeważnie na krańcach miasta, w pobliżu murów i wody bieżącej. Były to właściwie hospicja, prawie nie zajmowały się leczeniem, choć w jakiejś mierze przestrzegano diety pensjonariuszy. Pojawiły się w Polsce wraz z zakonami w XII-XIII wieku i praktycznie aż po wiek XIX pozostawały instytucjami kościelnymi. W 1360 roku Kazimierz Wielki i Elżbieta założyli szpital św. Jadwigi, wyrosły też hospicja w. Mikołaja na Wesołej i Bożego Miłosierdzia.
JAKI BYŁ NAJWIĘKSZY ŚREDNIOWIECZNY SZPITAL W KRAKOWIE?
KTO GO PROWADZIŁ?
JAKI STRÓJ NOSILI CI ZAKONNICY?
CO SIĘ Z NIM STAŁO I KIEDY? KTO PROTESTOWAŁ PRZECIWKO TEMU, CO SIĘ Z NIM STAŁO?
A GDZIE ZNAJDOWALI PRZYTUŁEK CHORZY I WYSŁUŻENI KSIĘŻA?
GDZIE DZISIAJ MIESZKAJĄ KSIĘŻA-EMERYCI?
A na zakończenie zagadka botaniczna - co to za roślinka na zdjęciu?
Na poprzednie pytania odpowiedzieli: Fotoimpresje, Deodatokrk, Jitka, Jacek75, Bzapiski i Ewapol i Ascaro.