Łojacie łojacie. Samam się wkopała z tym trzykrotnym pochówkiem królewskim :) okazuje się, że więcej takich było.
Ale niniejszym ogłaszam, iż rozchodziło mię się o [b]Kazimierza Wielkiego[/b], którego najpierw pochowali normalnie, po śmierci. Potem przyjechał jego następca na tronie Ludwik Węgierski i żeby podkreślić, że on tu dziedzic i sukcesor - zorganizował ponowny przeuroczysty pochówek.
No a trzeci raz to już było w sensacyjnych zgoła okolicznościach. Bowiem w [b]1869[/b] roku odnawiano jego sarkofag w katedrze i po zdjęciu wierzchnich marmurowych płyt robotnicy zerknęli do środka, a tam - nagie walają się kości! I korona wśród nich leży! Okazało się, że z niewiadomych przyczyn Kazika pochowano w sarkofagu, a nie pod nim, pod posadzką! Zaraz przyleciał Matejko i wio szkicować. No a potem postanowiono urządzić mu ponowny pogrzeb, w krakowskim stylu, z całą pompą, na jaką nas stać. A że było to w okresie zaborów - pogrzeb stał się wielką manifestacją patriotyczną, w której uczestniczyli przedstawiciele wszystkich trzech części byłego państwa polskiego. Kondukt pogrzebowy przeszedł z kościoła Mariackiego do katedry, przy dźwięku dzwonu Zygmunta i w obecności niezliczonych tłumów ludzi zgromadzonych na trasie.
W tym właśnie roku urodził się [b]Wyspiański[/b], więc nie mógł tego pamiętać. Tyle jednak nasłuchał się opowieści o tym pogrzebie, że w rapsodzie [b][i]Kazimierz Wielki[/i][/b] napisał:
[i]Idą posępni
a grają im dzwony
ze wszystkich kościołów
a grają im dzwony żałobne.
Idą posępni
a niosą korony
ozdobne,
misterne, a dla nich
ciążące jak ołów,
korony sczerniałe,
pogrobne.
A grają im dzwony
ze wszystkich kościołów
a szumią, łopocą
szarfami przyczołów
chorągwie, proporce
pogrzebne.
A grają im dzwony
ze wszystkich kościołów
ogromne, tętniące
podniebne...[/i]
Te uroczystości miały podwójne znaczenie, bo raz, że przyczyniły się do podsycenia nastrojów patriotycznych, a dwa, że zebrano wówczas znaczne fundusze ze składek społecznych na ten pogrzeb i z pozostałych pieniędzy odnawiano inne groby monarsze i restaurowano krypty.
Ale nie o tym my tu dzisiaj :)
Dzisiaj skręcamy w lewo od bulwarów wiślanych i idziemy na [b]plac Na Groblach[/b].
Jeszcze go tu nie widać, za to sterczy na rogu PASKUDZTWO w postaci nowego hotelu, niech go piekło pochłonie.
Sam budynek hotelu jest jaki jest, ale ta budka na dachu, ten taras - [i]mamma mia[/i]! Jakie sąsiedztwo!
Tak dba się o kontekst historyczny w Krakowie!
Mamona, proszę państwa! Mamona!
Uch. Nie będę się już denerwować.
To rzeknijmy słowo o placu.
Skąd nazwa? Było to kiedyś miejsce, którędy spływały do Wisły nieczystości, odprowadzane kanałami z miasta. Nie kręcić tu nosem, ludzka to rzecz!
Pobudowano tu [b]groble[/b], które ułatwiały przejście i przejazd przez te niezbyt przyjemne, to prawda, tereny.
Od grobli wziął nazwę dzisiejszy plac.
Jeszcze w połowie XIX wieku na środku znajdował się [b]basen portowy[/b]. Po jego zasypaniu odbywały się tu tradycyjne [b]końskie targi[/b]. Ven ma album z fotografiami Kriegera, to widziała tam zdjęcie takiego targu :)
Pędzę dziś lecę, bowiem mam plan: udać się na ten plac i sfotografować dom nr 2 - co da się zrobić jedynie rano, bo on stoi od zachodu. A ja zawsze tam jestem po południu i nici z tego zdjęcia :)
Plan właśnie powzięłam przed chwilą i chcę go zrealizować przed pracą - więc rozumiecie chyba moje poświęcenie! I doceniacie!
Wczoraj na przykład jedno czerwone autko chciało mnie przejechać, jak stałam na środku Rajskiej celując w odpowiednią perspektywę kościoła na Piasku. Wy się naprawdę nie zdziwcie, gdy mnie któregoś dnia zabraknie - ot, poległam na posterunku :(
Zagadka dziś tylko jedna :)
[b]PRZY PLACU NA GROBLACH MIEŚCI SIĘ JEDNA Z NAJSTARSZYCH W POLSCE SZKÓŁ ŚREDNICH, PRZENIESIONA TU W XIX WIEKU. JAKA?[/b]
PS. Reszta wczorajszych zagadek rozwiązana śpiewająco :) śpiewały Gloria, Filozofka, Malami, Ven, Wroclawianka :)