Poszłamżem w piątkowy wieczór na Iluzjonistę, wróciłam do domu o wpół do jedenastej... no i sobotni globus gwarantowany. My, migrenicy, musimy prowadzić regularny tryb życia, jak do łóżka o dziesiątej, to o dziesiątej - ZAWSZE.
Inna sprawa, że to nie tylko wieczorne kino, ale pewnie i południowe nerwy zrobiły swoje, bo oczywiście Derechcja nie obeszłaby się bez piątkowego zebrania. W ten sposób zapewnia pracownikom miły weekend. Mnie osobiście zafundowała myślenice na temat JAK TO SIĘ BEDZIE PRACOWAĆ OD PRZYSZŁEGO ROKU, bo nie dość, że mnie przenosi do jakiegoś kąta, to jeszcze oznajmiła, że w tym kącie nie ma miejsca na moje - nazwijmy je tak - archiwum, w związku z tym przeniesie się je piętro wyżej, zaopatrzy w zamykane na kluczyk drzwiczki i voila. Mały problemik to ten, że w sali, gdzie ono zostanie umieszczone, odbywają się w różnych dniach o różnych godzinach zajęcia i wejść się tam wtedy nie da. Czyli będę miała grafik i nie daj Boże zapomnieć, że mam coś przynieść/sprawdzić do 9.30, bo jak nie, to potem leżę do 12.00... Ale! Ale za to oznajmiła Derechcja, że ten kącik, który teraz będę miała do swojej dyspozycji zamiast biura, to będzie najpiękniejsze miejsce w Fabryce, a poza tym to jest tylko preludium, bo ona ma projekt taki, że wszyscy będziemy bardzo zadowoleni. Strach się bać.
Za to Artystyczny chciał sobie usprawnić robotę, dokonując małego przemeblowania w biurze. Derechcja zobaczyła, nie wypowiedziała się ANI SŁÓWECZKIEM ani na tak ani na nie, za to następnego dnia wysłała mu pismo (zaprotokołowane, a jakże), że wzywa niniejszym pana S. do przywrócenia poprzedniego stanu, bo nie był autoryzowany do przemeblowań, a jeśli to nie nastąpi do końca dnia, to ona natychmiast pisze WYŻEJ. Po czym wszyscy dostali okólnik (a jakże, zaprotokołowany), że jakiekolwiek zmiany w umeblowaniu i wyposażeniu muszą być przez nią autoryzowane. Czekam na okazję, żeby napisać maila z prośbą o autoryzację na przestawienie lampki na biurku z lewej strony na prawą plus uzasadnienie :) Jest to w końcu wyposażenie.
Tak się zabawiamy, że czasu na robotę nie starcza.
Rodzina Gumplowiczów - wcześniejszych współwłaścicieli posiadłości dębnickiej - zawsze miała dużo roboty.
Ignacy Izrael Gumplowicz (1821-1892) był synem omówionego poprzednio kupca galanteryjnego Abrahama i Henryki Inlender. Po ukończeniu szkoły powszechnej pomagał ojcu w handlu. Kiedy Abraham tanio nabył w Lipsku tysiąc używanych książek niemieckich i francuskich, postanowił stworzyć samodzielną placówkę dla syna i w czerwcu 1837 roku została otwarta wypożyczalnia na Kazimierzu. Wypożyczalnia ta miała doniosłe znaczenie dla słabo rozwijającego się życia kulturalnego Kazimierza. Już w 1847 roku Ignacy był właścicielem wypożyczalni przy ul. Stradom 5/6. Wkrótce potem przeniósł się na Grodzką nr 205 (późniejszy 91).
W latach 70-tych XIX wieku Ignacy Gumplowicz otworzył nowoczesną (skatalogowaną) wypożyczalnię dzieł polskich i zagranicznych we frontowym lokalu na rogu Brackiej i Gołębiej, dobierając sobie na pomocnika Z.Weingruena. Interes rozwinął się dobrze, a Gumplowicz zarówno ilością książek jak i prenumeratorów zdystansował podobne przedsiębiorstwa istniejące przed nim i równocześnie (Mękalskiego, Genelliego, Friedleina, Makulskiej, Cypsera, Gieszkowskiego czy Joanny Gumplowicz przy placu Wszystkich Świętych).
Po śmierci Ignacego firmę przejął w 1892 roku młodszy brat
Eliasz zmarł w 1900 roku, po nim przejęła wypożyczalnię żona Anna, jeszcze przed śmiercią męża dopuszczona do spółki, po czym syn Adolf. Cóż, kto w owym czasie mógł przypuszczać, jakie to feralne imię...
Drodzy moi, miałam pisać dalej o Gumplowiczach (i ich samobójczych tendencjach), ale odbieglibyśmy za bardzo od tematu właściwego czyli pałacyku Lasockich, bo za potomków Abrahama Gumplowicza teren dębnicki znajdował się już w całości w rękach Lasockich. Do Ludwika Gumplowicza, Władysława i Maksymiliana powrócimy kiedy indziej :)
A więc w latach 70-tych XIX wieku poprzez sprzedaż gumplowiczowskiej części posiadłość na Dębnikach staje się własnością Bronisława Lasockiego, radnego miasta Krakowa.
Lasocki niezwłocznie przystąpił do rozbudowy zabudowań dworskich, stojących na terenie dawnego folwarku Paulinów ze Skałki. Istniały one na pewno w 1847 roku, bo zostały naniesione na ówczesny plan Krakowa. Składały się z dwu obiektów: skromnej, parterowej, klasycystycznej i romantycznej willi, z piętrowym korpusem pośrodku oraz stojącej w pobliżu, ukośnie położonej oficyny.
Skrzydła willi podwyższono o pierwsze piętro, wschodnie zaś skrzydło połączono parterowym łącznikiem z oficyną, a do niej dobudowano trzykondygnacyjną, przysadzistą i masywną wieżę widokową, zwieńczoną krenelażem.
W efekcie powstał pałacyk o nieregularnym planie i bryle, w stylu eklektycznym, w którym elementy neorenesansowe (dekoracja, tralki, alegoryczne postacie we wnękach) przeplatają się z romantycznymi (wieża, nieregularność, asymetryczność) i klasycyzującymi (murowany portyk z kolumnami toskańskimi i filarami oraz tarasem od północy, jońskie pilastry w niektórych oknach).
W parterowym łączniku mieściła się galeria obrazów, w sali przy wieży - niewielkie muzeum przedmiotów antycznych z porcelany, brązu, kryształy, numizmaty, zbroje itp. W parterze wieży - domowa kaplica Lasockich.
Sposób, w jaki romantyczna wieża pałacyku Lasockich wrzyna się w bulwary nadwiślane - możemy obejrzeć na powyższym zdjęciu. Brrrr, strasznie wtedy było zimno. No, dla mnie strasznie zimno jest już przy zerze stopni, oczywiście. Śpik do pasa. Nie wiem, jak to się stało, ale kupiłam sobie na zimę nową kurtkę - bez kaptura. Zaćmienie jakieś po prostu. A czapki nie naszam. Wygląda na to, że będę sobie okutywać głowę szalem albo co.
No i nadeszła pora na pytania.
Mamy dzisiaj trzy rocznice.
Jedna z nich upamiętnia powstanie pewnego zacnego Towarzystwa, do którego i ja od pewnego czasu należę (czym się chlubię). CO TO ZA TOWARZYSTWO, KIEDY I W JAKIM CELU POWSTAŁO?
Druga rocznicowa data to uhonorowanie człowieka o sporych zasługach dla Krakowa, oczywiście - jak to często bywa z wybitnymi krakowianami - nie urodzonego w naszym mieście :) To, że nie był on członkiem wspomnianego wyżej Towarzystwa usprawiedliwia tylko jedno - powstało ono już po jego śmierci. Dzięki temu panu możemy oddawać się relaksowi w środku miasta, a on za to dostał obelisk. KTO TO BYŁ I JAK GO UCZCZONO STO KILKADZIESIĄT LAT TEMU?
Trzecia rocznica upamiętnia przykry fakt samowoli władz miejskich sprzed kilkuset lat. Gwoli osobistych porachunków burmistrz spowodował skazanie na śmierć rywala w amorach. KIM BYŁ BURMISTRZ, GDZIE MIAŁ SWOJĄ PRYWATNĄ SIEDZIBĘ I CO SIĘ TAM TERAZ MIEŚCI?
KIM BYŁ SKAZANIEC, ŚCIĘTY NA PODWÓRZU RATUSZA?
W JAKIEJ POWIEŚCI AWANTURNICZO-PRZYGOTOWEJ OPISANY ZOSTAŁ TEN EPIZOD?
GDZIE W KRAKOWIE ISTNIEJE JESZCZE PRYWATNA WYPOŻYCZALNIA KSIĄŻEK?
Kto odpowiedział na poprzednie zagadki? Nicodeme opisała pogrzeb, Nadjamfotos przetłumaczyła na nasze nazwę klubu, wytłumaczyła skomplikowaną historię żydowskich cmentarzy, podobnie jak Saxony3; Nadjamfotos wróciła jeszcze do Franciszka Smolki i jego syna Stanisława, Tartuffe omówił postać Józefa Oettingera, a Saxony3 wróciła jeszcze z brakującą odpowiedzią na pytanie o dra Aleksandrowicza. Wsio.
A poza tym zapraszam do Deodatokrk, który właśnie poświęcił serię zdjęć pałacykowi :)
Inni zdjęcia: Młoda magnolia kwitnie... halinam1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24