Właśnie skończyłam lekcję w szkole. Francuskiego. Myślałam o tym, że w ogóle nie znam podręcznika i skoro mam nagle uczyć tego języka, trzeba by się nieco przygotować, gdy wpadł Deodatokrk. Widać też był nauczycielem w tej szkole. Po chwili dołączyła do nas Reszta Wycieczki i tak zbieramy się do wyjścia, ale najpierw chciałam jeszcze skorzystać z toalety.
W korytarzu było ciemno. Otworzyłam drzwi, na których zdawało mi się dojrzeć znak WC, ale w środku odbywała się lekcja, więc szybko je zamknęłam. Otwieram drzwi obok - zamurowana ściana za nimi. Więc następne. Jest! W głębi za niską ścianką jakieś urządzenia, że niby prysznice, wanny i bóg-wi-co, ale przy wejściu trzy kabiny. Otwieram drzwi pierwszej z lewa - nie ma muszli. Otwieram drzwi drugiej - w tym momencie obie kabiny walą się w kierunku ściany i zapadają gdzieś w dół. No ładnie. Na szczęście z trzeciej wychodzi dziewczyna, więc zamykam się w środku. Przy usiłowaniach umoszczenia się na muszli lecę do tyłu - przypominam sobie dokładnie, że już to kiedyś było grane - opieram się o rezerwuar wody plecami i z wielkim trudem gramolę się do normalnej pozycji, myśląc o ubraniu, którym wytarłam wszystko naokoło.
Siadam na łóżku, uświadamiając sobie, że zapisując dzieci do szkoły należy przede wszystkim sprawdzić stan toalet, po czym idę do łazienki, bo czuję się cała brudna. I dopiero w łazience dociera do mnie, dlaczego ja ZNOWU miałam ten sen. Przecież od miesiąca myślę o remoncie łazienki! Odkąd zobaczyłam nowiutko zrobioną łazienkę obok biura Derechcji, a w niej pomysł na prysznic. Też taką chcę! Kolega Artystyczny już mi nawet zrobił parę projekcików, ale wspomniał też co nieco o kosztach - że powinnam się w 5 tys. zmieścić. Nie wziął jednak pod uwagę ceny nowej pralki do nowej łazienki ani... kosztu WC, o którym zapomnieliśmy, że jest osobno i też do remontu.
Dodatkowo należy wstawić do budżetu koszt wynajęcia mieszkanka na miesiąc na okres remontu w domu.
Nie zapominajmy wreszcie, że trzeba w końcu kupić kanapę, bo w dniu wyjazdu Psiapsióły z Daleka popsowała się i Córunia śpi na nierozkładanej, co na zdrowie jej nie wyjdzie.
No i ostatni drobiazg to Kochanek Do Wymiany. Ostatnio coś się różowił i fioletowił na wyświetlaczu. Jakby chciał mi powiedzieć, ja wysiadam.
Wygląda na to, że zostanę bez grosza po tych operacjach. No przecież nie mogę zaczynać od zera w moim wieku! Dlatego najlepiej nie robić NIC. Tak sobie tylko dumać.
O czym dumał Konstanty Krumłowski, wchodząc do swego domu w Rynku Dębnickim 4 i patrząc na nietoperza, który rozpiął skrzydła pod jedynym w budynku balkonem? Na pewno nie o Batmanie :) Wszak Kocio bez przerwy dumał o pięknej Mańce.
Latem 1898 roku odbyło się 22 lipca pierwsze przedstawienie Królowej przedmieścia, "obrazu w 5 aktach ze śpiewami i tańcami". Sprawozdawca Czasu rozpoczął omówienie wieczoru zdaniem:
Jak potrzebnym, jak pożądanym jest oryginalny wodewil, który by zastąpił niemieckie fabrykaty zalewające nasze drugorzędne sceny!
Podobnie zaczynali swe uwagi autorzy pozostałych recenzji w prasie krakowskiej. Królową przedmieścia przyjęli z dużą sympatią, choć wytykali jej braki kompozycyjne, nadmiar epizodów. Niedostatki te z powodzeniem rekompensowała bystra obserwacja przedmiejskich obyczajów, typów, które nakreślone miały być z dosadną plastyką, autor ponoć dobrze pochwycił lokalną gwarę, "szczery a często prawdziwy humor". Wykonanie uznano za staranne. Za prawdziwych bohaterów uchodzili Konrad Ankiewicz w roli Antka i Tadeusz Pol w roli pisarza Majcherka. Superlatywy pod adresem wykonawczyni Mańki - królowej przedmieścia - Anny Bertoletti były podszyte rezerwą.
Królowa przedmieścia od pierwszego wieczoru cieszyła się bezprecedensowym powodzeniem u publiczności. Zapowiedzianą po 25 przedstawieniu następną premierę trzeba było pod presją widowni przesunąć o kilka dni. W ciągu 2 miesięcy wodewil zagrano ponad 50 razy. Takiej liczby powtórzeń nie osiągnął żaden inny utwór w Parku Krakowskim, nie dorównała też żadna premiera w ciągu całej dyrekcji w Teatrze Miejskim Tadeusza Pawlikowskiego.
Na drugim przedstawieniu Bertoletti otrzymała od widzów wieniec, a na jedenastym Józefowiczowa grająca przekupkę Maciejową z Placu Szczepańskiego została obdarowana koszem "z żywych marchwi i pasternaku". Tego samego wieczoru autor - Konstanty Krumłowski - zagrał Edwarda, czynił tak szereg razy jeszcze później, dyrekcja i aktorzy ofiarowali mu wieńce, reżyser spektaklu Julian Szelągowski uczcił go ad hoc wypowiedzianą oracją.
W języku potocznym zadomowiły się charakterystyczne powiedzonka bohaterów Królowej przedmieścia, przede wszystkim pisarza gminnego Majcherka. W pierwszych dniach września w Krakowie sprzedawano cukierki "kaź tam wloz", podawano kanapki a' la Bertoletti.
Sukces był niezwykły. Zespół z tej racji kilkakrotnie przekładał termin wyjazdu, dał kilka premier w podobnym rodzaju:
- sztuki mieszczańskiej E. Grabowskiego Na miejskim bruku
- sztuki A. Staszczyka Pan cechmistrz "na tle miejscowych stosunków z życia rzemieślników i robotników krakowskich"
- w środowisku szlacheckich dworków umieściła akcję Burzy wiosennej Mira (pseudonim)
- wreszcie pod koniec września odbyła się premiera Antka ze Zwierzyńca, sztuki napisanej przez panią H.T.; rzecz była pomyślana jako dalszy ciąg Królowej przedmieścia z udziałem tych samych bohaterów; spotkała się z ostrą krytyką
Źródło: Jan Michalik - Dzieje teatru w Krakowie w latach 1893-1915, tom V, część 3
Jako że świat jest mały, biblioteka przy Studenckiej łaskawa była podsunąć mi pozycję Ja, kinder z Grzegórzek Leszka Piskorza, i cóż wczoraj czytam? Pisze Piskorz, że jedną z pierwszych ról, jakie zagrał będąc jeszcze studentem, była rola Antka w telewizyjnej realizacji Królowej przedmieścia. Był to koniec lat 60-tych.
Pokazywała człowieka dokładnie takiego, jakim byłem ja i moi koledzy z podwórka. Była sztuką o nas. W roku, kiedy telewizja wyemitowała tę pozycję, jak zwykle w Wigilię pojawiliśmy się z Bratem na Grzegórzkach. Przywitaliśmy się z "paką", złożyliśmy sobie życzenia i zaproszeni, udaliśmy się do domu "Nuny". Przedziwny dystans wobec mnie odczułem już podczas składania sobie życzeń. Potem, w domu, na suto zastawionym stole pojawiło się coś mocniejszego. Wódkę rozlano do wszystkich kieliszków, prócz mojego. Patrzyłem zdziwiony na gospodarza, a on rzekł:
- Ty z nami, Lesiu, ni możesz pić zwykły gorzały, dlo ciebie mom coś lepszego.
Wyciągnął butelkę napoleona i postawił przede mną. Na próżno tłumaczyłem, że nie lubię takiego alkoholu, że wolę zwykłą wódkę - musiałem wypić brandy. Zrozumiałem, że w ten sposób moi kochani koledzy chcieli wyrazić swój podziw i szacunek dla kogoś, kogo oglądali w telewizji.
A teraz pytanka na nadchodzący tydzień:
CZYM JEST WODEWIL I SKĄD POCHODZI JEGO NAZWA?
JAK NAZYWAŁ SIĘ NAJBARDZIEJ ZNANY POLSKI WYKONAWCA WODEWILOWY?
SKORO ZA SPRAWĄ LESZKA PISKORZA ZAWĘDROWALIŚMY NA GRZEGÓRZKI, ZNAJDŹCIE TYTUŁ WODEWILU TAM ZLOKALIZOWANEGO, KTÓRY TO WODEWIL NIEWIELE USTĘPOWAŁ POPULARNOŚCIĄ KRÓLOWEJ PRZEDMIEŚCIA.
JAKA SZTUKA ZWIĄZANA BYŁA Z KOLEI Z KLEPARZEM? A JAKA Z KROWODRZĄ?
JAK NAZYWAŁ SIĘ AUTOR KILKU POPULARNYCH SZTUK TEGO RODZAJU, BĘDĄCY JEDNOCZEŚNIE AKTOREM?
JAK NAZYWAŁ SIĘ AKTOR, CIESZĄCY SIĘ DUŻYM POWODZENIEM W ROLI ANTKA Z KRÓLOWEJ PRZEDMIEŚCIA W 1914 ROKU?
Był to znany monologista - podpowiedź: a tu się pali jak cholera...
Odpowiedzi: Nadjam, Bomba61, Jacek75. O teatrzykach rozrywkowych nic nie napisaliście, ale trudno, dziś tego nie będziemy wałkować.
Inni zdjęcia: Młoda magnolia kwitnie... halinam1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24