Trochę chyba jestem przepracowana, trochę chyba za dużo do roboty chodziłam w tym tygodniu. W czwartek Derechcja przekazała mi przed 16.00 przez swą Prawą Rękę, że mam iść w sobotę służbowo na koncert wieczorem w kościele. Ucieszyłam się, bo w kościele nie trzeba się rozbierać (oj no, z kurtki mam na myśli), więc nie istnieje kwestia odpowiedniego przyodziewku. Poza tym ile taki koncert w kościele będzie trwał (organowy)? Godzinę? A w ostateczności można nawet książkę czytać pod ławką.
No. To się cieszyłam do 21.00, kiedy to zadzwonił telefon, a ja go odebrałam, myśląc, że to Mum. Nie. To Derechcja była, ze zmianą planu. Już nie mam iść do kościoła. Za to w sobotę rano mam się stawić na wykładzie O ROZWOJU FORM MUZYCZNYCH W XVIII WIEKU, a wieczorem iść na koncert do Filharmonii.
Pan każe, sługa musi, więc wstałam w sobotę o świcie i poszłam. Wykład trwał 130 minut, a koncert w Filharmonii... słodki Jezu... 3,5 godziny... ja zasadniczo nie mam nic przeciwko wyjcom, o pardon, przepraszam, sopranistkom i tenorom... ale pod warunkiem, że trzymają się z daleka. Rząd XV to nie jest wystarczająco z daleka... za drzwiami bym wolała... jedyną rozrywką było obserwowanie dyrygenta, który bardzo się starał spaść i skręcić sobie kark od nadmiernie żywej gestykulacji. Nic dziwnego, że chudy taki. Może powinnam zacząć ćwiczyć dyrygenturę?
Dzisiaj też byłam służbowo na statku, ale nic to - pooglądałam sobie przynajmniej detale arrasów. Jest 17.00, pozmywałam po obiedzie, napisałam życiorys Chopina (taaa, oczywiście tak z nudów, nie że Córunia błagała) i mam CZAS DLA SIEBIE - całe 5 godzin weekendu. Nosz !#*&$(*
Na czym tośmy skończyli tydzień temu? Na seksie zdaje się.
Znaczy chyba bardziej na ochocie na seks. Ale to mimochodem, bo tak naprawdę miłość Konstantego Krumłowskiego do pracownicy Cygarfabryki Marii Anieli Zawadzkiej była głęboka i niezwykle wierna - Kocio utrzymywał kontakty z nią i jej rodziną również po zamążpójściu swej Mani. Jednak zawiedziony w swych uczuciach poeta (bowiem drukował wówczas wiersze w pismach krakowskich) napisał "opowiastkę mieszczańską w 5 księgach wierszem". Dał jej oczywiście tytuł Mania (Kraków 1896).
Z obserwacji zwierzynieckich Krumłowski zaczerpnął temat do utworu, który zapoczątkował jego sławę i zachęcił do do dalszej twórczości na tym polu - a mianowicie do wodewilu Królowa przedmieścia.
Utwór ten, obraz w 5 aktach ze śpiewami i tańcami, wystawił po raz pierwszy dyrektor kieleckiego teatru A. Marecki w krakowskim teatrze ogródkowym "Pod Słońcem", z muzyką Władysława Powiadowskiego, w 1896 roku.
Królowa Przedmieścia zyskała niezwykłe powodzenie. Wkrótce zaczęto ją wystawiać w całym kraju, głównie w teatrach prowincjonalnych i amatorskich. W 1898 roku dostała się nawet na scenę Teatru im. Słowackiego, a w 1899 do warszawskiego "Odeonu".
Tyle Polski Słownik Biograficzny na ten temat, a cóż mówią inne pozycje (książkowe!)?
Oczywiście sięgamy po Dzieje teatru w Krakowie, które są wydawnictwem wielotomowym, a nam się przyda w tym wypadku część trzecia tomu piątego, autorstwa Jana Michalika, która traktuje m.in. o teatrach popularnych. Co prawda nie ma tam śladu teatrzyku "Pod Słońcem", natomiast Michalik sporo miejsca poświęca letniemu teatrzykowi, który mieścił się w parku Krakowskim.
Park powstał w latach 80-tych XIX wieku, zbudowano letni teatrzyk, a w 1897 roku uruchomiono linię tramwajową na trasie Rynek - park Krakowski, co było dużym udogodnieniem, bo wozy czekały na pasażerów do końca przedstawienia! Dla przedsiębiorców położenie tej scenki było korzystne, ponieważ znajdowała się ona już na terenie gminy wiejskiej, co zwalniało ją od wszelkich opłat na rzecz miasta.
Drewniany teatrzyk posiadał loże, dwa rzędy krzeseł i miejsca stojące. Stał we frontowej częsci parku, niedaleko głównego wejścia, w pobliżu narożnika ulic Szymanowskiego i Lea. Był pozbawiony przepychu, ale jasny i wygodny, oświetlały go ozdobne żyrandole - ale tylko częsciowo zadaszony, toteż w razie obfitych opadów deszczu przedstawienia odwoływano. Wnętrze mogło pomieścić około 400 osób. Chociaż całość była drewniana, bezpieczeństwo gwarantowało aż siedem wyjść bezpośrednio do parku. Na wiosnę 1896 roku teatrzyk rozbudowano, dzięki czemu mógł pomieścić dwukrotnie większą ilość widzów - niewiele mniej niż widownia Teatru Miejskiego!
Następnym razem poznamy dzieje wystawienia Królowej przedmieścia w parku Krakowskim ze szczegółami, a teraz tradycyjnie pytanka.
Na początek takie zadanie: UŚCIŚLIĆ LOKALIZACJĘ PARKU KRAKOWSKIEGO.
PROSZĘ PODAĆ ILOŚĆ MIEJSC W TEATRZE MIEJSKIM?
KTO BYŁ ZAŁOŻYCIELEM PARKU KRAKOWSKIEGO?
Postać niezwykle ciekawa, bo i restaurator, i współzałożyciel Ochotniczej Straży Ogniowej i członek rady miejskiej i kominiarz :)
To jak już znajdziecie kto zacz, WYLICZCIE MI JEGO BIZNESY.
CO ZOSTAŁO W PARKU KRAKOWSKIM Z PIERWOTNEGO ZAŁOŻENIA? (został znacznie okrojony po I wojnie światowej)
A wracając do teatru, powiedzcie CO TO BYŁY TEATRZYKI ROZRYWKOWE? NA CZYM POLEGAŁY ICH WYSTĘPY? GDZIE SIĘ ODBYWAŁY?
Tak a' propos krakowskich parków, wiecie SKĄD WZIĘŁY SIĘ NA PLANTACH WIEWIÓRKI?
Anegdotka na ten temat wiąże się z moją ulubioną postacią z Półwsia Zwierzynieckiego.
Na zdjęciu tymczasem secesyjnie ozdobione wejście do kamienicy w Rynku Dębnickim 4, gdzie Konstanty Krumłowski pomieszkiwał w latach 1909-1913.
Wszystkie zagadki z ubiegłej niedzieli zostały rozszyfrowane, przez Nadjamfotos, Deodatokrk, Bomba61, Jitka i Motyljam. Ani jedna nie została.
Inni zdjęcia: Młoda magnolia kwitnie... halinam1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24