Zostałam wezwana na dywanik. Najpierw dowiedziałam się, że do mojej pracy nie ma żadnych zastrzeżeń, nawet słowa nie można powiedzieć. Jednakże... jednakże klimat pracy musimy zmienić. Nie może tak być.
- Zanotowałam tu sobie...
Miała listę moich wykroczeń. Mianowicie w zeszłym tygodniu zadzwoniła do mnie z pytaniem o stan jakiejś tam korekty. Odpowiedziałam, że właśnie skończyłam. Kazała mi zanieść tekst do kolejnej korekty do Sekretary.
- To nie ma sensu, bo...
Weszła mi w zdanie, więc nawet nie wytłumaczyłam, dlaczego nie ma sensu (korekta dotyczyła już tylko literówek i znaków interpunkcyjnych, a tego Sekretara w ogóle nie wychwytuje), tylko od razu poleciałam przekazać materiały, zgodnie z żądaniem Derechcji.
To było jedno moje przewinienie. Cztery słowa TO NIE MA SENSU.
Drugie sprzed paru miesięcy: była napięta sytuacja, Stara żarła się o każde słówko ze swoją Derechcją, przygotowała jakieś pismo i ja akurat weszłam do biura, rzuciłam na nie okiem i stwierdziłam, że w jednym zdaniu jest błąd. To była bezczelność z mojej strony, wiecie. No bo skoro ona się biedziła nad tym pismem cały dzień, to przecież błędu tam być nie mogło. Podważanie jej kompetencji.
Więc to są dwa przytoczone mi z kartki przykłady na to, że, uwaga: JEŚLI TAK DALEJ BĘDZIE, TO ONA MA OBOWIĄZEK SIĘ BRONIĆ, CHOĆBY JĄ TO NIE WIEM CO KOSZTOWAŁO. Znaczy zwolni mnie.
Wiecie, to jest już takie stężenie absurdu, że tylko się śmiać.
Miała jeszcze do mnie długą przemowę, niestety nic z tego nie mogłam zrozumieć poza jednym drobiazgiem: nikt jej nie lubi i ma być odwrotnie. Bo inaczej won.
Żeby nie było, że na mnie się akurat uwzięła: wczoraj przygotowała pismo na powitanie kolegi wracającego z wakacji w poniedziałek. Najpierw go miło wita po urlopie, a potem pyta, w punktach: dlaczego dnia 7 kwietnia 2010 wyszedł na pocztę i nie było go 1,5 godziny. Dlaczego dnia 8 grudnia 2009 wpisał do książki wyjść, że o 10.00 idzie do drukarni, skoro ona przyszła o 9.50 i już go nie było. I tak dalej, cała lista. Żąda odpowiedzi na piśmie. Zemdleje chłopak, jak to zobaczy :) Kobita ma na nas takie teczki, że Macierewiczowi się nie śniło!
Ja natomiast mam od niedawna teczkę na farmaceutów w Krakowie, toteż dzielę się jej zawartością.
Kontynuujemy dzieje aptekarskiego rodu Pipanów, od średniowiecza posiadających Kamienicę Pod Złotą Głową w Rynku nr 13.
Dom do niedawna miał charakter wielkomiejskiej kamienicy czynszowej. Po 2003 roku przeprowadzono w niej adaptację dla potrzeb galerii handlowej, co spowodowało nieodwracalne przekształcenia znacznej częsci substancji, utratę wielu detali zabytkowych i zupełny zanik historycznej funkcji dawnej kamienicy. Kosmopolityczna stylizacja przytłumiła rodzimy charakter zabudowy. Szczęśliwie ocalała fasada, stanowiąca teraz parawan kryjący niesymetryczne układy wnętrza (Rynek Główny w Krakowie, aut. Waldemar Komorowski, Aldona Sudacka, 2008). Zdjęcie ilustruje tenże kosmopolityczny charakter :)
Jerzy Pipan młodszy (1612-po 1693) herbu własnego - aptekarz i rajca krakowski. Do chrztu w kościele Mariackim trzymali go Stanisław Lubomirski - późniejszy wojewoda krakowski - oraz Magdalena Latoszyńska, wdowa po Józefie, podczaszym krakowskim. Na Uniwersytecie Krakowskim uzyskał Jerzy tytuł bakałarza artium, a potem studiował za granicą, ale wrócił do kraju na prośbę ojca, u którego odbył praktykę aptekarską i w 1640 roku przejął aptekę "Pod Złotą Głową" w Rynku. Gościem apteki bywał Hieronim Pinocci, który pośredniczył w sprowadzaniu dla niego leków z Włoch.
Należał do grupy zamożnych mieszczan. Oprócz apteki posiadał kamienicę zwaną Szrubinowską i był właścicielem wsi Karniowice. Należał do ławy miejskiej, a potem do rady. Uzyskał też tytuł sekretarza królewskiego Jana Kazimierza.
W czasie okupacji szwedzkiej nieprzyjaciel nałożył na Pipana kontrybucję w wysokości 2500 złp, podniesioną następnie przez gen. Wittenberga do 4000 złp. Początkowo Pipan wzbraniał się wypłacić okup i był nawet z tego powodu więziony na ratuszu. Według innej wersji dla ochrony własnego majątku miał - w gronie kilku rajców - wskazywać Szwedom kamienice szlachty i duchowieństwa, "które są skarbami napełnione". Uzyskał tyle, że część okupu została wliczona na konto medykamentów pobranych z jego apteki dla króla szwedzkiego. W okresie późniejszym brał udział bezpośrednio w walce ze Szwedami i został ranny w bitwie stoczonej pod Tyńcem w 1656 roku, a następnie w okresie zdobywania Krakowa przez Jana Kazimierza. Toteż w 1659 Jan Kazimierz zawiadamiał specjalnym pismem radę miejską krakowską o uwolnieniu kamienicy Pipana od wszelkich ciężarów wojskowych.
Sejmik województwa krakowskiego dwukrotnie postulował nobilitację braci Pipanów, podkreślając, że "Jerzy w pospolitym ruszeniu przeciwko Szwedom pod Tyńcem, ratując postrzelonego chorążego postrzał i okaleczenie odniósł". Żądanie to zrealizowano na sejmie w 1662 roku. Uzyskawszy nobilitację zrzekł się Pipan urzędu rajcy, a w kilka lat później, w 1668, przekazał aptekę córce Annie.
Był żonaty z Teresą Kortynówną, a potem z Urszulą Dorotą z Gizów, wdową po Augustynie Loccim starszym. Z pierwszego małżeństwa miał dwie córki: Magdalenę, która wyszła za Andrzeja Belliego rodem z Wenecji i Annę, poślubioną aptekarzowi Stanisławowi Chudzińskiemu, która przejęła ojcowską aptekę. Nawiasem mówiąc, wdowa po Loccim wniosła Pipanowi w posagu pięcioro swoich dzieci :)
Skoro o Loccim mowa, zagadka:
KIM BYŁ I CO W POLSCE ZDZIAŁAŁ? JAKĄ PO NIM MAMY PAMIĄTKĘ?
Przewijają nam się tu dzisiaj Włosi, bo i ten Belli z Wenecji (ach) i Pinocci.
KIM BYŁ HIERONIM PINOCCI?
JAK ZAPISAŁ SIĘ W DZIEJACH POLSKIEJ PRASY?
GDZIE ZNAJDUJE SIĘ OBECNIE POZOSTAŁOŚĆ BOGATEJ BIBLIOTEKI PINOCCIEGO?
JAK ZOSTAŁO SPOLSZCZONE NAZWISKO TEJ RODZINY?
Na zagadki odpowiedzieli: Surima, Jitka, Nadjamfotos. Co do połączenia między Karniowicami a Krakowem - to po prostu rzeka :) która co prawda nazywa się w Karniowicach Dulówka, ale u nas w Krakowie jest Rudawą :)
Apteka Pod Złotą Głową należała potem do francuskiej rodziny Chastere, spolszczonej na Szasterów. Gmin śpiewał piosenki:
Przyszedł Szaster
Dał mu plaster
Wspomina o tym kronikarz podczas swej przechadzki po Rynku krakowskim. CZY WIECIE, KTO KRYŁ SIĘ POD POSTACIĄ OWEGO ANONIMOWEGO KRONIKARZA?
W JAKI SPOSÓB AUTOR BYŁ ZWIĄZANY Z KAMIENICĄ NR 13?