Na allegro kupuję od lat i NIGDY nie miałam żadnych problemów, toteż nawet mi nie przychodzi do głowy zajrzeć do komentarzy u sprzedawcy, gdy decyduję się coś tam nabyć. Inna sprawa, że kupuję jedynie filmy i książki, a nie telefony po 1300 zł czy samochody, więc ewentualna strata nie straszna.
No i oto w kwietniu kupiłam u jakiejś dziołszki dwa kryminały po złotówce oraz dwa filmy, w tym jeden rosyjski, więc mi na nim zależało - też za marny grosz. Pisałam dwukrotnie maila z pytaniem o koszt przesyłki, ale odpowiedzi się nie doczekałam, więc w końcu wysłałam pieniądze powiększone o 7 zł, i zaczęłam czekać. Po 10 dniach znów napisałam maila. Nic, cisza.
Zaczęłam je wysyłać codziennie: pierwsza poranna czynność to było napisanie do panny zapytania, jak tam moja przesyłeczka, czy jej nie głodno, nie mokro (sprawdziłam, czy aby nie z terenów zalanych), nie zimno, a przede wszystkim zajrzałam do komentarzy: uch, roi się tam od negatywów, że zero kontaktu albo dziewucha zwodzi miesiącami (ona tam usprawiedliwiała się, że miała przeprowadzkę). Któregoś dnia doczekałam się odpowiedzi: jest za granicą, jak wróci to się odezwie, albo jak chcę, to może BEZPROBLEMOWO ZWRÓCIĆ PIENIĄDZE. Ja chciałam towar, więc odpisałam, że mogę poczekać. Po kolejnych 10 dniach nadeszła taka wiadomość:
po powrocie do domu stwierdzam, że nie ma tu ani zakupionych przedmiotów ani dowodu jego wysyłki na podany adres. Nie wiem co zaszło, najprawdopodobniej omyłkowo zamówienie zostało wysłane na jakiś inny adres, a osoba, która je otrzymała nie poinformowała mnie o fakcie. Dlatego proponuję bezproblemowy zwrot pieniędzy.
Mało mnie szlag nie trafił. Poinformowałam ją delikatnymi słowy, co o tym myślę i zażądałam wspomnianego zwrotu. Podkreślam ten BEZPROBLEMOWY... Wczoraj sprawdzam konto, ani śladu żadnej wpłaty. Piszę więc do niej:
Uprzedzam, że jeśli jeszcze dziś na moje konto nie wpłyną pieniądze, które mi Pani zalega, drogo będzie Panią kosztowała ta zabawa: oprócz należności, którą zasądzi sąd z powództwa cywilnego zapłaci Pani koszty postępowania, a to już nie w kij dmuchał.
Tak na przynętę. I cóż wieczorem dostaję:
A nie pomyślała Pani, że wypadałoby najpierw przesłać jakiś numer konta?
Jaciękręcę. Niech mnie ktoś oświeci, czy istnieje taki bank, który księgując wpłatę nie podaje, z jakiego konta wpłynęła, bo może ja głupia jestem? Może tylko moje banki tak mają?
Zaczynam z rozkoszą myśleć o pojawieniu się w miejscu zamieszkania tej pacjentki w okolicy ul. Brożka - mała Przyprawa połączona z przyklejeniem jej na drzwiach kartki ZŁODZIEJKA na początek:)
Dodam, że chodzi o zawrotną sumę 23 zł :) ale na pierwszym miejscu ZASADA! Będę bezlitosna!
No. Takie zabawy. A teraz tak: przeczytałam "Długi deszczowy tydzień" i przestało padać :) więc może po obiedzie na Przyprawkę :)
A póki co: Freege.
Poprzednim razem omówiliśmy Karola, teraz syn - Ludwik Freege (1866-99), który objął po ojcu kierownictwo zakładu ogrodniczego przy ul. Lubicz 36. Zwróćmy uwagę, że w chwili śmierci ojca miał zaledwie 18 lat. Powierzmy dziś 18-latkowi prowadzenie zakładu :)
Studia i praktykę odbył w Niemczech i Anglii. W 1889 roku kupił 20 morgów ziemi w Rakowicach, na której założył szkółkę drzew owocowych i ozdobnych oraz hodowlę nasion kwiatowych, upowszechniając w Krakowie i okolicach wiele nowych odmian warzyw i kwiatów. Był także współzałożycielem Krakowskiego Towarzystwa Ogrodniczego.
Z KTÓRYMI DWOMA WYBITNYMI UCZONYMI BOTANIKAMI ZAŁOŻYŁ TO TOWARZYSTWO?
Celem Towarzystwa było podniesienie poziomu produkcji ogrodniczej nie tylko w rejonie Krakowa - gdzie kwitło warzywnictwo na Czarnej Wsi i Krowodrzy - lecz również w zachodniej Małopolsce oraz wprowadzenie do szerokiej uprawy warzyw nowych i mało znanych. Efektem ich pierwszych wspólnych starań było założenie na Prądniku Czerwonym ogrodu warzywno-owocowego. Towarzystwo prowadziło też kursy ogrodnicze i działalność w zakresie szkolnictwa i oświaty. W latach 1900-1914 regularnie odbywał się kurs ogrodniczy dla nauczycieli szkół powszechnych. Od 1906 roku zakładano tzw. sady wzorowe. Tworzono je w gospodarstwach chłopskich, na obszarach do 1 hektara, w miejscach, gdzie "przechodzi lub przejeżdża wielu ludzi". Pierwszy taki
sad został założony w Mogile.
A JAKI TYTUŁ NOSIŁ ORGAN NAUKOWO-FACHOWY POLSKIEGO TOWARZYSTWA OGRODNICZEGO, REDAGOWANY PRZEZ JEDNEGO ZE WSPOMNIANYCH UCZONYCH?
Ludwik Freege otworzył też sklep kwiatowy i nasienny w Sukiennicach. Prowadziła go jego siostra M. Turetschek - sklep działał do wybuchu II wojny światowej.
Żoną Ludwika Freege została w 1894 roku aktorka Anna Kałużyńska z Warszawy, która produkowała się również w Poznaniu i w Krakowie, gdzie w latach 1887-1893 była czołową artystką lokalnej sceny. Po ślubie oczywiście porzuciła pracę w teatrze. Coś tam na jej temat znalazłam w "Dziejach teatru w Krakowie", to może i tu się jakaś jeszcze wzmianka znajdzie.
Na razie zagadeczka:
W JAKIM BUDYNKU TEATRALNYM GRAŁA ANNA KAŁUŻYŃSKA?
ZA CZYJEJ TO BYŁO DYREKCJI?
Źródła:
1. Polski Słownik Biograficzny
2. Jan Rogóż - Na krakowskim ck bruku, Wydawnictwo Radamsa 2008
Na poprzednie zagadki odpowiedziały Nadjamfotos i Saxony3 i Jitka. Tylko pytanie o miejsce zamieszkania córki hrabiego Moszyńskiego pozostało bez odpowiedzi. A przecież, skoro wyszła za Pusłowskiego - to mieszkała w pałacu Pusłowskich przy ul. Westerplatte (wówczas Potockiego) - całkiem blisko :) O Pusłowskich się też już udokumentowałam i jeszcze tylko pozostaje zrobić małą sesyjkę foto.