Ten jedyny w swoim rodzaju przepyszny kształt oraz żywa artystyczna całość jest niezwykle bliska naszemu polskiemu sercu i dlatego nie może być porównywana z żadnym z kościołów świata. Nie dlatego bynajmniej, by nasz kościół Wniebowzięcia przewyższał te dumne świątynie lub nawet im dorównywał, lecz dlatego, że z żadną z owych wspaniałych świątyń Zachodu nie wiąże się tyle drogich i bliskich naszemu sercu wspomnień. Wspomnienia te w szarym zmierzchu otaczające nas rojem czarownych widziadeł pobudzają nasze serca do żywszego rytmu na samą bodaj już myśl o dalekich, a aureolą chwały opromienionych czasach. Z jakąż z nich tych prześlicznych i tak bogatych świątyń zachodu wiązały się nasze przeżycia z taką uporczywością przez ciąg tylu stuleci, jak z tym oto naszym skromnym i prostym kościołem Najświętszej Marii Panny w Krakowie. W jego wnętrzu przed złocistym ołtarzem Stwosza ogniskowało się tyle uczuć radości i smutku, tyle nabrzmiałych łzami modłów błagalnych i tyle dziękczynień w ciągu setek, setek lat wśród zmiennych kolei naszego narodowego życia. A owe potężne przeżycia zawsze wiążąc się z naszą świątynią nie wstrząsały poszczególnymi tylko sercami oderwanych od ogółu jednostek, lecz zawsze opanowywały ogromne masy ludzkie, wstrząsały ich świadomością zbiorową w momentach naszych chwalebnych triumfów i naszych tak licznych, niestety, tragedyj i klęsk. Któraż w kkońcu ze świątyń obczyzny z ich majestatem niespożytego piękna odpowiadała, jak nasz kościół Mariacki, cichym, łagodnym oddźwiękiem na modlitewny szept milionów Polaków, związanych w nieprzerwany ciąg tylu ludzkich pokoleń, w ciągu całego prawie naszego narodowego życia.
Stańmy przed główną, zachodnią, fasadą Mariackiej świątyni i patrzmy na jej sylwetę w blaskach wiosennego albo jesiennego zachodu, gdy szczyty wież i górna połowa olbrzymiego jej okna między wieżami jaśnieją jeszcze pełnią światła, a dół kościoła spowija się już w gęstniejący z minuty na minutę mrok, gasną wtedy przykre stylowe dyssonanse, a fasada kościoła potężnie do na przemówi swą swoiście zaakcentowaną harmonią.
Tak pisał niewątpliwie zakochany w kościele Mariackim Władysław Horbacki w monografii świątyni wydanej za zgodą
władzy duchownej w 1948 roku nakładem Księgarni Wydawniczej L.J.Jaroszewski w Krakowie.
Po słowach tak pełnych patosu doprawdy nie wiem, czy powinnam wtrącać tu jeszcze swoje pięć groszy, no ale zagadki
wołają :)
Skupmy się na tym, co widoczne, czyli na wieżach.
JAK NAZYWAŁA SIĘ WYŻSZA WIEŻA PO ŁACINIE I CO TA NAZWA OZNACZAŁA?
Uwaga! KTO MA KLUCZE DO TEJ WIEŻY?
Z KTÓREGO ROKU POCHODZI PÓŹNORENESANSOWY HEŁM NIŻSZEJ WIEŻY?
KIEDY POWSTAŁ HEŁM WIEŻY WYŻSZEJ? JAK NAZYWAŁ SIĘ JEGO TWÓRCA?
Z KTÓREGO ROKU POCHODZĄ PIERWSZE RACHUNKI MIEJSKIE DOKUMENTUJĄCE GRANIE HEJNAŁU Z WIEŻY?
Swoją drogą żeby najważniejszą przedświąteczną wiadomością w skrzynce była taka oto:
Nadszedł Twój czas. Zabłyśnij!
Podpisano: Electrolux
... to już przesada. Ani myślę przywiązywać się do jakiejś giętkiej rury!
Hm.
Inni zdjęcia: Logistyka pamietnikpotwora1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24