Ha ha. Trochę popadało... Myśmy zdążyły do domu akurat przed najgorszą ulewą, co to wyrwała dziurę w jezdni i wpadł do niej (na 2 metry!) volkswagen golf :) pomyśleć, że właśnie tam spacerowałyśmy przed obiadem :)
Ale za to Chłopu zmyło gacie! Znaczy woda opanowała piwnice, gdzie mają szatnie. Schodzi dziś rano po robocie zrzucić garniaka, a tu jego dżinsy pływają :) No i wiecie co? Pierwszy raz widziałam go w garniaku, bo musiał w nim do domu wrócić! Wygląda trochę jak ten gość, no, Soprano czy jakoś tak :) ale mu nie powiedziałam, bo on twierdzi, że WCALE nie jest gruby, to niech mu będzie!
Dziś baaaaardzo skrótowo, bowiem jest już póóóóóźno... Jest zdjęcie, i trzeba powiedzieć:
a/ CO SIĘ ODBIJA W SZYBACH (KONKRETNIE)?
b/ CZEGO TO SĄ SZYBY?
c/ SKĄD SIĘ WZIĘŁA TAKA A NIE INNA NAZWA INSTYTUCJI?
a jak już dojdziecie do c/ to powiecie
d/ NA CO SIĘ WKURZYŁ PAN X. W WARSZAWIE?
Pan X to ten z pytania c/ właśnie :)
He he, dowaliłam?
Wczoraj po kolei: Spinacz (jasne, że wężykiem!), Yankes44, Kamasikaja, Bosa, Delgado, Tartuffe, a na koniec Nata z prawidłową nazwą restauracji Grandu - Gospoda Ludowa!!! Nr 1!!!
Hucianka natomiast domaga się wyjaśnienia kwestii herbu Starykoń.. hm... będzie trochę trudno... znaczy się, jak Psiapsióła pojedzie, to będę miała czas poszukać, bo... nie pamiętam gdzie to jest :))) lubię czasem zadać taką zagadkę, co to sama nie znam odpowiedzi :)
Bosa mnie zadziwiła wiarą w człowieka - napisała maila do hotelu Grand i czeka :)
aj!
ja to jestem skłonna wierzyć, że tam była siedemnaście razy zmiana warty i nikt już nie wie, jak to się nazywało po wojnie :)
no ale
skoro jeszcze jesteśmy przy Grandzie, to weźcie powiedzcie:
KTO TAM SIĘ SPOTYKA RAZ W TYGODNIU?