No i tak. Sobotnie dopołudnie spędzone w ... w Galerii Krakowskiej... ha ha ha... ponieważ ja stawiałam opór, dostałam w tym czasie wychodne w okolice i oglądałam sobie BROWAR i park Strzelecki i kamienice - nota bene - kolejowe, obok, obstawione tabliczkami z groźnie wyglądającym zakazem wstępu dla nieupoważnionych, bo własność kolei i grzywną ukażą... pewnie dlatego, że jak im kolej zbudowała przed wojną mieszkania, to łazienki nawet mają okno (widziałam!) i pewnie nie chcą, żeby reszta społeczeństwa zorientowała się, jakie mają luksusy...
Tymczasem Psiapsióła oblatywała sklepy z butami. O umówionej 11:30 stawiłam się w Coffee Heaven na piętrze, a ponieważ jej ciągle nie było - musiałam spożyć jakiś napitek w KARTONOWYM kubku! O nie, nie lubię Coffee Heaven i więcej tam nie pójdę. Jedynym plusem byl fotel uszak, w którym się zagłębiłam i poświęciłam lekturze zabranej przezornie książki... Psiapsióła ukazała się na horyzoncie dzierżąc triumfalnie pudełko z pantofelkami wizytowymi! Z Polski sobie będzie wiozła buty, to już koniec świata!
Za to popołudnie... ho ho! Była sobota, prawdaż? I oto Psiapsióła zapragnęła oglądać ŚLUBY! Zrobiłyśmy więc tour des eglises, paniedziejku, sześć kościołów, w tym w niektórych śluby podwójne, w sensie jedne trwały, drudzy czekali... Psiapsióła wytrwale wszystko fotografowała i że pokaże znajomym, którym opowiadała już w zeszłym roku, jak elegancko się ludzie ubierają u nas na tę okoliczność.. to fakt, na wesele to się musimy odpindrzyć :) na ostatnim ślubie, w Bożym Ciele, nowożeńcy przytargali pomarańczową walizkę, do której wkładano prezenty... ja natomiast uważnie obserwowałam ruch KOPERT, młodzi świadkowi, świadek innemu młodzieńcowi... miałam zamiar ogłuszyć młodzieńca, zwłaszcza że był mikry, i oddalić się z tak miłą KORESPONDENCJĄ, ale końca kolejki gości z życzeniami nie było widać...
Dziś - nie pamiętam co, chyba się będziemy włóczyć :)
Ponieważ niewątpliwie zahaczymy o jakiś lokal, gdzie nam dadzą jeść, postanowiłam uraczyć Was opowieścią o tym, jak to w końcu lat czterdziestych XX wieku likwidowano prywatną gastronomię i zmieniano tysiące szyldów polskich restauracji, zwanych odtąd zakładami zbiorowego żywienia.
W całym kraju obligatoryjne stały się nazwy: Stylowa, Obywatelska, Jubilatka, Turystyczna, Staromiejska, Gospoda Ludowa, Ratuszowa, Zamkowa...
I oto mamy pytanko:
JAK NAZWANO NAJELEGANTSZY W PRZEDWOJENNYM KRAKOWIE LOKAL CZYLI RESTAURACJĘ GRAND HOTELU?
Gdy stało się oczywiste, że na upaństwowieniu najgorzej wyszła poezja i gastronomia, zezwolono na ponowne otwieranie prywatnych zakładów gastronomicznych.
Kraków wystąpił wówczas z inicjatywą powrotu do nazw XIX-wiecznych, doskonale oddających klimat i charakter lokali.
Profesor UJ, znakomity onomasta Józef Bubak, zaproponował na antenie radiowej "jedynki" listę, z której cały kraj mógł czerpać jak z ożywczej krynicy:
Paryż, Rzym, Syberia, Łysa Góra, Wydra, Rzepisko, Przylepa, Zady, Rynsztok, Złota Gwiazda, Krzywa, Kiełbaśna, Czartowa, Wydarta, Zmyślona, Wygoda, Wygoda Śmierdząca, Pohulanka, Nadzieja, Pociecha, Raj, Wrzaski, Zabawa, Zwycięstwo, Na Gaciach, Za Browarkiem, Pod Byczkiem, Pod Pustelnikiem, Na Kołtonie, Małochlebówka, Piszczanka, Szarpanka, Wygwizdów, Owsianka, Ostatni Grosz, Wydrzyłeb, Mordownia, Oszczywilk, Poczekajka, Żal się Boże...
Słuchaczom programu I najbardziej podobał się Oszczywilk.
Sam Kraków wielkodusznie wstrzymał się od powrotu do tych nazw, poprzestając na tworzeniu onomastycznej "Arki Przymierza między dawnymi a nowymi laty". Przykładem był lokal przy placu Matejki o nazwie Jadłoderia.
A tak a' propos, KTO TO JEST ONOMASTA?
I bez śmichów-chichów!
Źródło: Maczanka krakowska Mieczysława Czuny & Leszka Mazana, ANABASIS 2004
Ja osobiście optuję za wydaniem weselnego przyjęcia w restauracji Na Gaciach, a Wy?
Dziś natomiast mamy w Krakowie: U Piwersów, Proces Parzenia Kafki, Karambol, Bambusy, Stara Drekiernia, Al Capone, Chłopskie Jadło, U Nochala, Różowy Słoń, Pralnia, Klinika, Inkwizytor, Cymes, Panaceum, Pod Dobrą Datą, Żeń Szeń...
Teraz tak - idę podać ŚNIADANIE, a Wy tu się zastanówcie, JAKĄ NAZWĘ NOSI LOKAL, MIESZCZĄCY SIĘ W PODZIEMIACH TEGO OTO BUDYNKU?
Nata, Krakowski, Bosa, Niemcowa, Tartuffe, Omeggi - no proszę, jaki ten Blich jest popularny :)
Inni zdjęcia: 1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24