Żadnych anegdotek, bo tu poranny ekspres jest w domu i zagrodzie.
Miałam kończyć dziś Wypadek..., ale będzie jeszcze jutro, bo długi cytat jakoś się zrobił :)
Bohaterka spaceruje po mieście z niedawno poznanym dziennikarzem Tadeuszem (a co! romans jakiś musi być!)
Wypadek na ulicy Starowiślnej Lucyny Olejniczak, REPLIKA 2007
"W Centrum Taniej Książki jak zwykle było tłumnie, chociaż większość tytułów była tania tylko z nazwy. Tadeusz kupił jakąś książkę, ja przejrzałam kilka i po piętnastu minutach znów byliśmy na rynku. Mimo, że było dość ciepło, poczułam lekkie dreszcze i objęłam się ramionami. To pewnie przeciąg, pomyślałam, chowając się za kamienicę nagrzaną popołudniowym słońcem. Uczucie zimna znikło.
- Pobladłaś... źle się czujesz? - spytał cicho Tadeusz, przyglądając mi się dziwnym wzrokiem.
- Niee... Już w porządku. Przez chwilę zrobiło mi się zimno, ale to pewnie dlatego, że stanęłam w cieniu. A może był tam jakiś przeciąg.
- Dziwne... Dziwne... - pokręcił w zamyśleniu głową.
- Daj spokój. Co w tym dziwnego? Tobie nigdy nie zrobiło się nagle zimno bez powodu? - zaśmiałam się rozbawiona trochę jego reakcją na moją chwilową niedyspozycję, o ile można to było w ogóle nazwać niedyspozycją. Po prostu: zrobiło mi się zimno i zaraz przeszło. Kobiety w pewnym wieku tak mają, jak nie uderzenia gorąca, to nagłe dreszcze.
Nie otrzymałam odpowiedzi, bo mój towarzysz wydawał się przebywać myślami zupełnie gdzie indziej. Szedł przez chwilę bez słowa, nie zwracając na mnie uwagi, w końcu jednak otrząsnął się z zamyślenia.
- Chodź - znowu objął mnie ramieniem. - Usiądziemy gdzieś przy kawie i wytłumaczę ci, co w tym wszystkim widzę dziwnego. Wolisz ogródek czy też zejdziemy do jakiejś piwniczki?
- Chyba wolę piwniczkę, tam będzie mniej ludzi - odparłam zaintrygowana zachowaniem Tadeusza. Minę miał bardzo tajemniczą.
Rzeczywiście, w małej kawiarence przy ulicy Siennej, do której schodziło się kamiennymi schodkami, większość stolików była wolna. Kelnerka zapaliła przed nami świeczkę w szklanym naczyniu i przyjęła zamówienie na kawę i ciastka.
- No, to co cię tak zdziwiło? - nie wytrzymałam, kiedy dziewczyna odeszła za kontuar, gdzie uruchomiła syczący ekspres.
- Widzisz - zaczął powoli i z namysłem. - Niedawno przeglądałem w bibliotece "Kalendarz Miasta Krakowa" z 1900 roku i natknąłem się tam na ciekawą notatkę o pracach przy zakładaniu wodociągów na Rynku. Otóż w trakcie tych prac w domu, obok którego zrobiło ci się nagle zimno, robotnicy dokonali ciekawego odkrycia...
Kelnerka podeszła do naszego stolika z parującymi filiżankami z kawą. Machinalnie wsypałam do swojej cukier, chociaż z reguły nie słodzę, i z niecierpliwością czekałam na ciąg dalszy."
Czekajcie i Wy :))) bo się nie zmieściłam z całą historią :)
Dzisiejszym zadaniem jest ustalenie, O KTÓRĄ KAMIENICĘ W RYNKU CHODZI.
W celu ułatwienia zadania będą podpowiedzi :)
W XVI wieku połączono i przebudowano dwie gotyckie kamienice.
W XVII wieku pewien Flamandczyk dokonał przeróbki barokowej, z której zachował się do dziś częściowo arkadowy dziedziniec.
Nie koniec był na tym przeróbek, ale CICHO SZA, więcej nie powiem. Jeszcze tylko, że po wojnie było tu Towarzystwo Przyjaźni, ale nie powiem KOGO Z KIM :)
Po ustaleniu, która to kamienica (na zdjęciu), można odpowiedzieć na pytanie, JAK JEST SZUMNIE ZWANA (nie ona jedna w Polsce)...
Można też wysuwać WŁASNE HIPOTEZY CO DO CIEKAWEGO ODKRYCIA!
Aha, a dla świeżych krakusów (czyt. studentów) przyda się informacja, GDZIE ZNAJDUJE SIĘ WSPOMNIANE NA POCZĄTKU CENTRUM TANIEJ KSIĄŻKI.
PS. Agusia030, Krakowski i Nata - rzeczywiście PIERSI na świecie!