No i jak to było z wczorajszymi zagadkami: Krakowski, Agusia030, Sprawymiasta, Omeggi... a nikt nie znalazł tych kolegiów :) a to było Collegium Physicum przy Gołębiej i Collegium Agronomicum przy al. Mickiewicza! To ostatnie - do spółki z gmachem Szkoły Przemysłowej - dało początek monumentalnej zabudowie alei Trzech Wieszczów! Natomiast Collegium Physicum - dzisiaj Witkowskiego - zostało zlokalizowane w dawnym ogrodzie uniwersyteckim i o to była cała awantura, ale władze były nieugięte.
A dziś przedostatni odcinek serialu :)
Co z tymi szkieletami? - wyjaśnia kolejny odcinek powieści
Wypadek na ulicy Starowiślnej Lucyny Olejniczak, REPLIKA 2007
"Ale kim byli ci ludzie i kto ich zamordował, pozostawało ponurą tajemnicą. Bo co do tego, że były to ofiary zbrodni, raczej nie było wątpliwości. Jedna z czaszek była wyraźnie rozbita jakimś ciężkim przedmiotem. Co do reszty, to sie dopiero okaże, jak stwierdził jeden z przybyłych na miejsce dziennikarzy, zapytany przez policjanta, równie zaciekawionego jak rozpędzani przez niego gapie.
Józek czuł, jak mu płoną policzki. Taka historia! I to w miejscu, gdzie tyle razy się bawił, niczego nie podejrzewając! Żałował, że nie ma tu z nim Zygmunta i że nie będzie mu mógł sam tego opowiedzieć, bo przecież wybiera się do Hamburga. Posmutniał trochę, ale postanowienie jest postanowieniem! Ktoś inny mu o tym opowie. Szkoda tylko, że nie on...
Tymczasem ludzie skupili się wokół starszego pana z gazetą w ręku, który coś opowiadał przejętym słuchaczom. Józek postanowił też posłuchac.
- ...a nie zapominajmy - najwyraźniej kontynuował staruszek - że przed laty, kiedy jeszcze nie było kolei, stał tu wielki zajazd kupców i producentów przybywających na targi kleparskie. Później było tu noclegowisko dla różnych włóczęgów i podejrzanych żebraków. Całość otoczona była dookoła ogrodami i lepiankami, w których gnieździły się podejrzane indywidua.
- Ale to przecież prawie środek miasta! - wykrzyknął z niedowierzaniem jakiś jegomość o podejrzanie czerwonym obliczu. - Kto mógłby w mieście chować umarłych?
- Nie zapominaj pan, że te trzydzieści, czterdzieści lat temu ta realność stała za murami fortecznymi i fosami Krakowa i tak naprawdę to tutaj były prawdziwe pustkowia - odparł staruszek z niezmąconym spokojem.
- Wygląda więc na to - ciągnął dalej - że był to najbardziej ukryty punkt w mieście i tu właśnie grzebano pomordowane ofiary.
Przez tłum ludzi przebiegł jęk grozy. Kobiety żegnały się nabożnie. a mężczyźni na wszelki wypadek odsunęli się od wykopów. Po chwili pojawiło się więcej policjantów i ci wreszcie rozgonili zbiegowisko. Zresztą i tak już nie było czego oglądać, zrobiło się zbyt ciemno i nawet robotnicy musieli przerwać, czekając na latarnie. Ludzie grupkami ruszyli w kierunku domów, rozprawiając z ożywieniem. Z całą pewnością będą mieli o czym rozmawiać przez parę następnych dni. A starsi mieszkańcy będą zastanawiać się, kto ze znajomych zniknął w tamtych latach bez śladu, czyja żona rzekomo uciekła z kochankiem, kto podobno wyjechał w tajemnicy do Ameryki..."
Skoro już wiemy, że twórcą gmachu dawnego Starostwa (na zdjęciu) był Józef Sare, to powiedzcie
JAKIE STANOWISKO PIASTOWAŁ W STAROSTWIE, A KIM ZOSTAŁ PÓŹNIEJ?
PO JEGO ŚMIERCI POWSTAŁA FUNDACJA JEGO IMIENIA, PRZEZNACZONA DLA STUDENTÓW... JAKIEGO KIERUNKU?
GDZIE ZOSTAŁ POCHOWANY?
Uczczono jego pamięć ulicą w Krakowie - wytyczoną w ciekawym miejscu.
CO TAM SIĘ ZNAJDOWAŁO WCZEŚNIEJ?
Inni zdjęcia: Spring quenPostne refleksje c.d. locomotivPostne refleksje locomotivStadion żużlowy paulsa34133. atana... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24