Aktualnie na stanie mam problemów trzy.
Pierwszy jest za 40 zł. Zastanawiam się nad kupnem jednego serialu rosyjskiego na allegro, ale jest tam w opisie takie coś: region dvd: 5 Pal. No i trochę się boję, czy to mi będzie chodzić na moim super ekstra sprzęcie firmy MANTA, lat Bóg_wie_ile (tysiąc filmów od tej pory minęło). Instrukcja obsługi formatu A4 pokazuje, owszem, jak wygląda pilot, ale informacji tak zbędnej, jak istnienie (bądź nie) blokady regionów - nie zawiera. No i co robić, co robić?
Problem drugi jest natury Przyprawowo-fotograficznej, cena chyba niższa. Skończyła się karta 1 GB, zaczęła ta pierwsza posiadana czyli 256 MB i zaraz zabraknie miejsca. A w Fabryce, gdzie powinnam zdjęcia zładować - bardak czyli remont. Chyba sobie muszę kupić trzecią kartę, tylko znowu nie wiem gdzie, bo sklep na Karmelickiej zlikwidowali. No przecież nie będę jeździć po jakichś, nie daj Boże, centrach handlowych, o nie.
Problem trzeci bezcenny: ha ha, rok minął i oto już za tydzień o tej porze będę się zbierać na Balice, bowiem nadleci Psiapsióła z Dalekiego Kraju. Szesnaście lat nadlatuje... już mnie to trochę męczy, przyznam się :) fakt, porządna motywacja, żeby posprzątać, ale ja bym bez tego sprzątania mogła żyć... no i czas usiąść z mapą i wynotować w kajeciku propozycje spacerowo-wycieczkowe. Gdzie niby jeszcze nie była? Otóż na pewno nie była na: Woli Duchackiej, w Prokocimiu, Prądniku Czerwonym, Mydlnikach, Kurdwanowie... ja jej to wszystko pokażę :) pytanie jest: myć okna? czy raz w roku na Wielkanoc wystarczy?
Psiapsióła przyjeżdża do Krakowa bez okazji, a Piłsudski przyjechał z powodu nadania mu doktoratu honoris causa na wydziale prawa UJ, jak napisała Czarnainez. Nadjam dzielnie wymieniała rozmaite inne wizyty Marszałka, to się przyda na przyszłość :) Przewodnik słusznie wymienił budynek Feniksa przy ul. Basztowej jako dzieło rąk i umysłu architekta Jerzego Struszkiewicza. Były jeszcze medyczne gmachy przy Grzegórzeckiej, ale o tym kiedy indziej. Na razie wracamy do Marszałka.
Było to 28 kwietnia 1921 roku. Po uroczystości na uniwersytecie i wizycie w domu akademickim Piłsudski udał się samochodem na ul. Kopernika. Nastąpić tu miało położenie kamienia węgielnego pod uniwersytecką klinikę ginekologiczno-położniczą.
Historia tej kliniki była długa i burzliwa. Pierwszy projekt architektoniczny przygotował jeszcze przed I wojną światową Tadeusz Stryjeński, nie doczekał się on jednak realizacji z braku funduszy. Następny, poprawiony i uzupełniony przez architektów Struszkiewicza i Wojtyczkę miał być realizowany od 1 sierpnia 1914 roku. Dopiero po listopadzie 1918 zaświeciła nadzieja wybudowania tego potrzebnego miastu obiektu. Był to w istocie jeden z pierwszych budynków państwowych, wzniesionych w wolnej Rzeczypospolitej od fundamentów. Świadomość tego faktu wyraźnie rzutowała na podniosły nastrój zgromadzonych przy ul. Kopernika. Powszechnym szacunkiem cieszył się spiritus movens całej inwestycji - prof. Antoni Rosner, długoletni prezes Towarzystwa Ginekologicznego w Krakowie.
Marszałek zaraz po przyjeździe udał się w pobliże wschodniego rogu centralnego pawilonu, gdzie przemówienie okolicznościowe wygłosił właśnie prof. Rosner. Przypomniał zawiłe losy kliniki, podkreślając, że dopiero w wolnej Polsce możliwe stało się jej wzniesienie. Zakończył okrzykiem na cześć Naczelnika Państwa. Następnie architekt Struszkiewicz odczytał akt erekcyjny, na którym Marszałek miał złożyć swój podpis.
W imieniu studentów medycyny prezes biblioteki i "Bratniej Pomocy" Marian Zachert wyraził radość z powodu obecności Naczelnika na uroczystości, podkreślając, że nowo wznoszony obiekt będzie wspaniałym warsztatem nauki dla przyszłych pokoleń lekarzy:
W ciasnocie dotychczasowych budynków klinicznych dusił się talent profesora i marniał zapał uczniów. Cieszymy się nadzieją, że nowy gmach da możność naszemu kochanemu i cenionemu profesorowi rozwinięcia jego niespospolitego talentu pedagoga, lekarza i pracownika nauki, a nam osiągnięcia rzetelnego wykształcenia fachowego.
Posłodził, co?
Jako ostatni wygłosił kilka słów Piłsudski.
Źródło: Janusz Cisek - Józef Piłsudski w Krakowie
Ginekologów nie znacie. W każdym razie historycznych :) Był taki jeden położnik ks. Czerwiakowski, który zakochał się w pacjentce i został sekularyzowany :)
KIEDY ZAŁOŻONO TOWARZYSTWO GINEKOLOGICZNE W KRAKOWIE?
KTÓRY WYBITNY LEKARZ BYŁ JEGO CZŁONKIEM?
GDZIE WCZEŚNIEJ MIEŚCIŁ SIĘ SZPITAL POŁOŻNICZY?