No i mamy, doczekaliśmy się. Wiola Fiuk rozsyła zaproszenia na photoblogu za pomocą PM-ów. To chyba pierwsza jaskółka ataku reklamiarstwa i komerchy na naszym swojskim, siermiężnym PB. Za nią przyjdą inne, na kopy, i będą zapychać skrzynkę. Akcja DOVE. Brzydko, panowie właściciele. Co innego zwykłe gdzieś tam reklamy (w końcu to musi na siebie zarabiać). Ale co innego pisanie na głównej stronie:
W naszym serwisie bloga rozpoczęła prowadzić twarz serwisu Dove gofresh - znana tancerka Wiola Fiuk
Przywitajcie ją serdecznie :)
Jeśli macie ochotę dodajcie do znajomych (link zostań fanem na blogu wioli).
Każda osoba, która zdecyduje się być fanem, pojawi się po prawej stronie w kolumnie FANI.
i rozsyłanie tysięcy wiadomości.
Jak myślicie, jest jakiś specjalny program do tego czy DOVE zatrudniło osobę do obsługi swojej reklamy, która to osoba siedzi i pracowicie kopiuje i rozsyła?
PS. Ja oczywiście myślałam (zanim weszłam na główną stronę), że Wiola Fiuk to wymysł dovowskiego marketingu, ale mnie coś tknęło i wrzuciłam toto na gugla. To jakaś autentyczna ruda, co podryguje i zarabia na życie a to prowadzeniem warsztatów 2 x po godzinie za 80 zł (a biedne mamusie płacą) a to użyczaniem pyska i nazwiska DOVE.
Fuj.
Tymczasem jednak wróćmy do ciekawszej postaci: prof. Karola Estreichera Juniora, chodzącego po mleko do gospodarstwa Waligórów na ul. Nad Zalewem 1.
Skończyłam na tym, że wyszła do mnie Gospodyni. Pokazałam jej w aparacie zdjęcie Tamtej Kobiety nalewającej mleko do bańki Profesora (na górze mixa). Okazało się, że była to matka obecnego Gospodarza. Zmarła 7 lat temu, a ona jest teściową Gospodarza. Szczegółów nie zna, ale poleci po Syna (zięcia). I poleciała. I Syn (zięć) przyszedł i zaprosił mnie do altanki w ogrodzie i opowiedział mi to i owo :)
- Tak, profesor przychodził po śmierci żony, wcześniej ona brała mleko. Przychodził zazwyczaj z Pabisiakiem. Nieraz zostawialiśmy mu to mleko na ławeczce - furtka była otwarta, bo to inne czasy były - bo zdarzało się, że Profesor zjawiał się nawet o 22.00, a my już przecież chcieliśmy spać. Nie tylko mleko kupował. Do tej pory są dwie krowy, kury. Gospodarka ma 4 hektary. Pole po drugiej stronie ulicy moje. Nie jest łatwo prowadzić: wokół pobudowali wille nowobogaccy i obornika nawet nie ma jak rozrzucić, bo im śmierdzi.
[Mnie się wydaje, że żyją głównie ze szklarni, bo widziałam na tyłach gospodarstwa duże inspekty.]
- Gdy matka zmarła, mlekiem zaczęła się zajmować teściowa. Już tyle nie biorą ludzie, dzieci powyrastały, a teraźniejsze już nie chcą, że niby alergie i inne.
- Profesor jeden miał samochód na Woli. Ulica Królowej Jadwigi jeszcze nie była wtedy asfaltowa, tylko szutrowa, a profesor miał ciężką nogę, jeździł 80-tką (na owe czasy zawrotna szybkość). Jak przejechał, przez 10 minut nic nie było widać, dopiero potem kurz opadał - no i wszyscy już wiedzieli, że pojechał do pracy :)
Gospodarz, jak był mały, bawił się w ogrodzie u Profesora - no, to było 50 lat temu. Pamięta ten drewniany dom na tyłach posesji, jak był starszy kosił tam trawę na prośbę Profesora - nie wiedział, że już nie ma tego domu...
- Działkę (początkowo o wiele większą) wyprzedawano, za grosze jakimś kacykom partyjnym. Za Gierka był zresztą domiar za domy: przychodził ktoś, wyceniał wedle swojego widzimisię i przychodziło płacić 200 tys. od własnego domu.
Gospodarz był niechętny zrobieniu mu zdjęcia, że tak znienacka.
- Może kiedy indziej, zaproszę panią do domu na kawę - powiedział :)
Taki był mój pierwszy wywiad w życiu. Z emocji zapomniałam zapytać, jak to było, gdy telewizja przyjechała kręcić to odbieranie mleka przez Profesora. Trzeba będzie rzeczywiście wybrać się na tę kawę.
Jitka i Krakauer napisali o Młynówce, Krzysztof stwierdził, że drzewo to lipa, a Martineden się zgodził, choć napomknął, że ewentualnie mógłby być wiąz.
Na zdjęciu chata typowa dla regionu krakowskiego. Poproszę o WYMIENIENIE JEJ CHARAKTERYSTYCZNYCH CECH.
JAKIE BYŁY NAJBARDZIEJ ZNANE UKŁADY URBANISTYCZNE WSI KRAKOWSKIEJ?
GDZIE W KRAKOWIE MOŻNA OBEJRZEĆ MODEL CHATY KRAKOWSKIEJ?