Muszę Was rozczarować: Derechcja zapomniała była o sprawie i nie dała satysfakcji. W weekend zajęta była wydzwanianiem do wszystkich po kolei (do mnie pewnie też, jakie to szczęście, że telefon padnięty), żeby pamiętali zrobić w poniedziałek to czy owo. Bo jej rano miało nie być. Jedna koleżanka nie odebrała, bo akurat była w kościele na komunii córki - ogarnięta gorliwością oddzwoniła potem i gorzko pożałowała - Derechcja się trochę rozgadała na jej koszt. No, ja bym jej powiedziała to i owo, gdyby się kiedyś znowu ośmieliła niepokoić mnie po pracy. Ja bym jej wyjaśniła znaczenie terminu EMERGENCY. Bo niby prosiła nas o pomoc, jak jest jakaś EMERGENCY. O, nawet na Wikipedii jest napisane: An emergency is a situation which poses an immediate risk to health, life, property or environment. A nie, żeby jakieś papierki przełożyć z jednego miejsca w drugie. Chwilowo będzie spokój, bo jedzie precz ten babsztyl i wraca dopiero we wtorek.
Żeby to uczcić poszłam wczoraj po robocie do kina - ostatni raz! Znaczy ostatni raz do kina PARADOX, które kończy swą działalność w gmachu YMCA. Pan przy wejściu odrywając mi ostatni odcinek z karnetu zapytał, czy mi go nie szkoda (karnetu, nie pana). Tym razem obyło się bez szczególnych atrakcji typu ZASYPIAJĄCY LEKTOR lub SPADAJĄCE OBRAZY. Nie, spokojnie. Tylko zaraz po rozpoczęciu filmu zza ekranu wyszła Kobieta z Torbą, przeszła przez salę i znikła. Przed zakończeniem filmu znów się pojawiła, pokonała drogę w odwrotnym kierunku i znikła za ekranem. Pomyśleć, tyle lat życia spędziłam w kinie i nigdy za ekranem nie byłam. A film był do kitu. Wong Kar-Wai to dla mnie zawsze już będzie tylko jedno dzieło: Spragnieni miłości. Mlask. A w domu oglądam sobie obecnie czeskie produkcje z angielskimi napisami (męczące, bo ja się tego angielskiego nigdy nie uczyłam, no ale takie były na kochanym Allegro). Zagadka: co to za filmy - trylogia, bardzo stara, o praskiej rodzince i jej niedzielnych problemach?
A teraz przejdźmy wreszcie do rzeczy. Właśnie. Gdzie są rzeczy po profesorze Karolu Estreicherze?
12 stycznia 1983 pisał:
Dni zupełnie wiosenne, słoneczne, bezwietrzne. W ogrodzie zieleni się trawa. Zapach ziemi świeży i czysty. Ptaki latają wysoko. Łasica mieszkająca w ogrodzie (pod kamieniami) nie ma jak zazwyczaj białego futra, a jasno beżowe, bo nie ma potrzeby upodabniania się do śniegu. Kwitną pierwsze stokrotki małe, nieśmiałe, wyskoczyły tylko przebiśniegi, a niektórym krzakom powiększają się pączki... Czuję się lepiej, jestem nieco mocniejszy. Pracuję od dwóch dni pisząc wspomnienie o moich profesorach w gimnazjum Sobieskiego. Nie wracam chętnie do wspomnień w ogóle. Życia nie miałem łatwego, jak całe moje pokolenie: lęki, kłopoty, niełatwa praca, brak sukcesu, a przede wszystkim uznania. Wszystko to przeważnie z mojej winy. Wiem, widzę to, że przeważnie z mojej winy - więc tym przykrzej pisać wspomnienie.
W marcu Estreicher oddał do PWN pełny polski przekład Żywotów najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów Vasariego.
W czerwcu przemawiając na uroczystości odsłonięcia tablicy na domu Stwosza wzywał, aby stworzyć tu ośrodek badań nad sztuką i kulturą Krakowa w XV wieku w oparciu o muzeum.
W listopadzie:
Wczoraj w katedrze na Wawelu odbyła się coroczna procesja zespołu katedralnego do grobów królewskich. Żałuję, że nie mogłem widzieć tej pięknej uroczystości, wzruszającej przez odmawianie modlitw za zmarlych przywódców narodu. Na stare moje lata coraz większa ucieczka w przeszłość historyczno-romantyczną.
Listopadowe dni piękne, pogodne, chłodne - rano mgła, słońce. Powietrze czyste, bezwietrzne. Ciągnie w świat, choćby na spacer. Nie dla mnie. Jestem słaby w nogach - ogromnie choroba dokucza - tylko leżenie zostaje.
W Sylwestra pisze:
Zdaję sobie sprawę z mego stanu. Jestem spokojny. Dziedzictwa Estreicherów nie zmarnowałem. Myślę, piszę, notuję. Roku 1984 nie przeżyję. Nie mam pretensji do nieśmiertelności. Idę między swoich.
Zmarł 29 kwietnia 1984 roku. Pochowany został na Cmentarzu Rakowickim.
W 25 rocznicę śmierci w jego domu przy ul. Sarnie Uroczysko 15 otwarto Muzeum Rodu Estreicherów, Strat Kultury i Rewindykacji.
KIEDY ODBYWA SIĘ WSPOMNIANA PROCESJA?
GDZIE ZNAJDUJE SIĘ DOM STWOSZA?
CZYJ GRÓB ZNAJDUJE SIĘ NIEDALEKO GROBOWCA ESTREICHERÓW? Dodam, że osoba ta jest powiązana z rodziną i też niezwykle zasłużona dla Krakowa i również ma pewne związki z Witem Stwoszem.
Bajjer, Krakawisko, Nadjamfotos, Adalibra (witamy Nową na PB). O drewnianym domu chyba w następnej notce.
Inni zdjęcia: 1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24