photoblog.pl
Załóż konto
Ważne!

Zdjęcie widoczne dla użytkowników posiadających konto PRO

Kup konto PRO
Idę między swoich
Kategoria:
Wola Justowska
Dodane 20 MAJA 2009 , exif
206
Dodano: 20 MAJA 2009

Idę między swoich

Muszę Was rozczarować: Derechcja zapomniała była o sprawie i nie dała satysfakcji. W weekend zajęta była wydzwanianiem do wszystkich po kolei (do mnie pewnie też, jakie to szczęście, że telefon padnięty), żeby pamiętali zrobić w poniedziałek to czy owo. Bo jej rano miało nie być. Jedna koleżanka nie odebrała, bo akurat była w kościele na komunii córki - ogarnięta gorliwością oddzwoniła potem i gorzko pożałowała - Derechcja się trochę rozgadała na jej koszt. No, ja bym jej powiedziała to i owo, gdyby się kiedyś znowu ośmieliła niepokoić mnie po pracy. Ja bym jej wyjaśniła znaczenie terminu EMERGENCY. Bo niby prosiła nas o pomoc, jak jest jakaś EMERGENCY. O, nawet na Wikipedii jest napisane: An emergency is a situation which poses an immediate risk to health, life, property or environment. A nie, żeby jakieś papierki przełożyć z jednego miejsca w drugie. Chwilowo będzie spokój, bo jedzie precz ten babsztyl i wraca dopiero we wtorek.
Żeby to uczcić poszłam wczoraj po robocie do kina - ostatni raz! Znaczy ostatni raz do kina PARADOX, które kończy swą działalność w gmachu YMCA. Pan przy wejściu odrywając mi ostatni odcinek z karnetu zapytał, czy mi go nie szkoda (karnetu, nie pana). Tym razem obyło się bez szczególnych atrakcji typu ZASYPIAJĄCY LEKTOR lub SPADAJĄCE OBRAZY. Nie, spokojnie. Tylko zaraz po rozpoczęciu filmu zza ekranu wyszła Kobieta z Torbą, przeszła przez salę i znikła. Przed zakończeniem filmu znów się pojawiła, pokonała drogę w odwrotnym kierunku i znikła za ekranem. Pomyśleć, tyle lat życia spędziłam w kinie i nigdy za ekranem nie byłam. A film był do kitu. Wong Kar-Wai to dla mnie zawsze już będzie tylko jedno dzieło: Spragnieni miłości. Mlask. A w domu oglądam sobie obecnie czeskie produkcje z angielskimi napisami (męczące, bo ja się tego angielskiego nigdy nie uczyłam, no ale takie były na kochanym Allegro). Zagadka: co to za filmy - trylogia, bardzo stara, o praskiej rodzince i jej niedzielnych problemach?

A teraz przejdźmy wreszcie do rzeczy. Właśnie. Gdzie są rzeczy po profesorze Karolu Estreicherze?

12 stycznia 1983 pisał:
Dni zupełnie wiosenne, słoneczne, bezwietrzne. W ogrodzie zieleni się trawa. Zapach ziemi świeży i czysty. Ptaki latają wysoko. Łasica mieszkająca w ogrodzie (pod kamieniami) nie ma jak zazwyczaj białego futra, a jasno beżowe, bo nie ma potrzeby upodabniania się do śniegu. Kwitną pierwsze stokrotki małe, nieśmiałe, wyskoczyły tylko przebiśniegi, a niektórym krzakom powiększają się pączki... Czuję się lepiej, jestem nieco mocniejszy. Pracuję od dwóch dni pisząc wspomnienie o moich profesorach w gimnazjum Sobieskiego. Nie wracam chętnie do wspomnień w ogóle. Życia nie miałem łatwego, jak całe moje pokolenie: lęki, kłopoty, niełatwa praca, brak sukcesu, a przede wszystkim uznania. Wszystko to przeważnie z mojej winy. Wiem, widzę to, że przeważnie z mojej winy - więc tym przykrzej pisać wspomnienie.
W marcu Estreicher oddał do PWN pełny polski przekład Żywotów najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów Vasariego.
W czerwcu przemawiając na uroczystości odsłonięcia tablicy na domu Stwosza wzywał, aby stworzyć tu ośrodek badań nad sztuką i kulturą Krakowa w XV wieku w oparciu o muzeum.
W listopadzie:
Wczoraj w katedrze na Wawelu odbyła się coroczna procesja zespołu katedralnego do grobów królewskich. Żałuję, że nie mogłem widzieć tej pięknej uroczystości, wzruszającej przez odmawianie modlitw za zmarlych przywódców narodu. Na stare moje lata coraz większa ucieczka w przeszłość historyczno-romantyczną.
Listopadowe dni piękne, pogodne, chłodne - rano mgła, słońce. Powietrze czyste, bezwietrzne. Ciągnie w świat, choćby na spacer. Nie dla mnie. Jestem słaby w nogach - ogromnie choroba dokucza - tylko leżenie zostaje.

W Sylwestra pisze:
Zdaję sobie sprawę z mego stanu. Jestem spokojny. Dziedzictwa Estreicherów nie zmarnowałem. Myślę, piszę, notuję. Roku 1984 nie przeżyję. Nie mam pretensji do nieśmiertelności. Idę między swoich.

Zmarł 29 kwietnia 1984 roku. Pochowany został na Cmentarzu Rakowickim.
W 25 rocznicę śmierci w jego domu przy ul. Sarnie Uroczysko 15 otwarto Muzeum Rodu Estreicherów, Strat Kultury i Rewindykacji.

KIEDY ODBYWA SIĘ WSPOMNIANA PROCESJA?
GDZIE ZNAJDUJE SIĘ DOM STWOSZA?
CZYJ GRÓB ZNAJDUJE SIĘ NIEDALEKO GROBOWCA ESTREICHERÓW?
Dodam, że osoba ta jest powiązana z rodziną i też niezwykle zasłużona dla Krakowa i również ma pewne związki z Witem Stwoszem.

Bajjer, Krakawisko, Nadjamfotos, Adalibra (witamy Nową na PB). O drewnianym domu chyba w następnej notce.

Komentarze

~persching
26/05/2009 1:29:13
~Adalibra Nowa dziękuje za miłe powitanie ;)
23/05/2009 12:11:49
izkis ach, nareszcie wracam do pracy po przerwie maturalnej : ))
wspolczuje 'kolezanki' z pracy... i skrycie ciesze sie, ze jestem szefem sama dla siebie i nie mam wspolpracownikow ani 'podopiecznych' : ))

pozdrawiam cieplo : )
23/05/2009 0:28:33
~Warszawa78 Dom Stwosza jest pewnie w Warszawie, bo w Warszawie jest wszystko :))
22/05/2009 22:25:58
maro Pozdrowienia! Ok?
22/05/2009 21:25:14
starsza Znowu się trochę dokształciłam...............pozdrawiam...u nas ciągnie burza.
22/05/2009 17:05:29
bajjer To mimo wszystko miły dzień spędziłaś :)
22/05/2009 10:25:00
jitka Czeskie filmy wychodzą teraz z Krakowską w środy :) To już 2. kolekcja :)
21/05/2009 22:22:57
martinirosso re: sensacja w Wenecji z Vivaldim w tle... cóż, brzmi dziko. a Wenecja często sama bywa tłem dla takich historyjek... ja czytałam powieść-fantazję o Szekspirze, dość swobodnie grającą motywami z "Kupca weneckiego"... grunt to nie oczekiwać za wiele ;)

pozdrawiam serdecznie!
21/05/2009 20:52:14
~tartuffe Niesamowite są Jego wspomnienia. Czytając ten końcowy fragment, zastanawiam się ilu z nas dopuszcza do siebie mysli o... końcu :)
21/05/2009 20:34:17
blue7 masz tramwaj - nie masz kłopotu!! :)

Słyszałem, że są duże kłopoty właśnie z samochodami blokującymi tory tramwajowe w Krakowie. Wolnoć Tomku w swoim domku??
21/05/2009 16:19:56
aktod to masz jeszcze kilka dni wolności od derechcji. Ja swoja najlepiej wysłalabym w kosmoś na dłuższy niebytek...

zasypiam...
21/05/2009 7:00:06
yankes44 .
A ja byłem kiedyś (baaardzo dawno, w dość ekskluzywnym) kinie i projekcja się nie odbyła, bo pękł ekran...
.
Telefony trzeba mieć sprawne - jeden prywatny, dla rodziny i znajomych nie związanych z pracą, a drugi służbowy, który się wyłącza po wyjściu z pracy....
.
:-)
.
Pozdrawiam.
.
21/05/2009 0:18:37
roza Tak tylko przelotem wpadlam pozdrowic nasza Pania Przewodnik ;))) a wiec Pozdrawiam serdecznie i zycze by jak to mowisz "Derechcja" nie dodzwonila sie ;))))))))))))))
21/05/2009 0:01:09
rrav Re: Ja nie widziałem jego innych filmów, ten ktoś mi polecił i obejrzałem - moim zdaniem niezły, aczkolwiek bez większych rewelacji. Muzyka wpadała w ucho ;)
20/05/2009 23:35:36
nadjam No to OK
20/05/2009 22:01:53
nadjam Widzę "Dom Stwosza", w pobliżu w uliczce w prawo niedaleko restauracja "Balaton", restauracja "Pod Aniołami" w lewo gdzieś tam "Pub Katedra", "Kamienica Hebdowska" itd.

http://wikimapia.org/10829836/pl/Dom -Wita-Stwosza
20/05/2009 21:54:24
wasilka ja tam pamiętam "Straszne skutki awarii telewizora" ;-) i też nigdy nie byłam za ekranem
20/05/2009 21:45:35
danusius Ja nigdy nie odbieralam telefonu z pracy. Zawsze mozna sie tłumaczyć, ze sie go zapomnialo itp. A odzwaniac tez nie odzwanilam, no bo kredytu nie mialam.:)
20/05/2009 21:17:56
gaszeswiatlo Hehhhh,pasjonatka,lubię Cię czytać ,zdjęcia są dopełnieniem treści.
Pozdrawiam
20/05/2009 20:55:44

Informacje o przewodnikpokrakowie


Inni zdjęcia: 1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24