Dawno nic o Córuni nie było, nie?
Weekend był cudowny, każdy zajmował się swoimi ulubionymi czynnościami (ja - chodzeniem do kina, wycieczką na Wolę Justowską i odwiedzinami na grobie prof. Estreichera; Córunia - siedzeniem przed kompem) i parę razy zdarzyło mi się pomyśleć, że gdyby tak zawsze było (bo i pogoda dopisała i globus trzymał się z daleka i telefon spokojnie milczał - potem się okazało, że był odłączony od prądu) - życie byłoby CUDOWNE.
No to masz. Przyszedł poniedziałek. Poprzedniego wieczoru zapytałam Córuni, na którą ma do szkoły. Na ósmą. Budzę ją więc po siódmej. Wtedy oznajmia, że ma na 8.55. Bo geografii nie ma. Widać dostała ZNAK WE ŚNIE. Ale dobra, nie spieram się, choć już mnie coś TYKA. Wychodzę do pracy. Po 2 godzinach dzwoni wychowawczyni. Powiem szczerze - prawie już mdleję, jak słyszę:
- Dzień dobry, tu Katarzyna Iksińska.
Jakoś nigdy nie dzwoni, żeby mi pogratulować córki.
Więc: nie ma jej w szkole, czy jest chora? Bo dzisiaj test z matematyki piszą, ważny.
Zauważcie, że w niedzielę na pytanie o lekcje odpowiedziało kochane dziecko, że praktycznie NIC NIE MA ZADANE.
Córunia oczywiście komórki nie odbierała. Ciśnienie mi od razu skoczyło na 200. Zabiję!
Byłyśmy umówione wieczorem na mieście na odczulanie. Nie odezwałam się do niej słowem. Wracając przechodziłyśmy obok szpitala, w którym się urodziła. Jedyne słowe, jakie padły z mych ust:
- Bodajbym nigdy się tu nie znalazła.
I to tyle do dziś. Podobno mają za chwilę test gimnazjalny. Ograniczyłam się do ściągnięcia z niej kołdry w celu zbudzenia. Teraz chodzi i szuka czarnego długopisu. Wszystko jedno. Tym testem z matematyki i tak się już załatwiła - matematyczka wyraźnie jej nie lubi i potraktuje te wagary jako ostatni gwóźdź do trumny. Znaczy jedynki na koniec roku. A niech repetuje. Nic mnie to już nie obchodzi. Wolę zajmować się MARTWYMI niż żywymi. Ciśnienia nie podnoszą. No, chyba żeby się tak podnieśli - z trumny.
Martwy od 400 lat jest PIOTR SKARGA (1536-1612)
Na początek krótki życiorys.
Kaznodzieja królewski, jezuita i teolog, pochodzący z rodziny mieszczańskiej. Dziad Piotra Skargi nazywał się pierwotnie Pawęski, ale tak ustawicznie nachodził księcia mazowieckiego z rozmaitymi pretensjami i skargami, że ten nadał mu półżartobliwy przydomek Skarga, który z czasem stał się nazwiskiem Pawęskich :)
Nasz bohater urodził się w Grójcu. Po studiach w Akademii Krakowskiej przebywał na różnych biskupich dworach, a będąc w Rzymie wstąpił do zakonu jezuitów. W 1584 roku przyjechał do Krakowa, gdzie został przełożonym domu jezuitów przy kościele św. Barbary. Zorganizował tu Bractwo Miłosierdzia, a potem Bank Pobożnych. W 1588 roku został nadwornym kaznodzieją króla Zygmunta III Wazy i funkcję tę pełnił przez 24 lata. Był powiernikiem i spowiednikiem króla. Skarga prowadził też rozległe duszpasterstwo, między innymi nawrócił na katolicyzm syna przywódcy kalwinów litewskich i późniejszego kardynała i biskupa krakowskiego.
W maju 1612 roku przybył ponownie do Krakowa i zamieszkał w domu zakonnym św. Barbary i tu zmarł 27 września 1612 w opinii świętości. Legenda opowiada, że na kilka dni przed śmiercią posłał Skarga wielką woskową świecę do klasztoru na Jasną Górę. Zgasła ona bez powodu 27 września 1612 roku po nieszpornych godzinach, jak odnotował współczesny. Dokładnie wtedy, gdy w Krakowie w domu zakonnym umierał w wieku 76 lat ksiądz Skarga.
Pochowany został w kościele św. Piotra i Pawła, bo też to on właśnie doprowadził do jego fundacji.
Odpowiedzi na poprzednie pytania udzielali: Nadjamfotos, Deodatokrk (w sposób z lekka zawoalowany), Nadjam i Aileen.
A na dzisiejsze?
JAKIE BYŁO NAJPOPULARNIEJSZE DZIEŁO SKARGI?
CZYM BYŁY TAK NAPRAWDĘ SŁYNNE KAZANIA?
JAK NAZWAŁ SKARGA AKADEMIĘ KRAKOWSKĄ?
JAK SIĘ NAZYWAŁ NAWRÓCONY PRZEZ SKARGĘ NA KATOLICYZM KALWIN?
POWRACA PYTANIE, NA CO SKARGA ZMARŁ?
DLACZEGO WYBRAŁAM SIĘ NA GRÓB PROF. ESTREICHERA?
A następnym razem o legendzie letargowej.
Inni zdjęcia: geopark paulsa34... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24:) dorcia2700Piękne kwiaty felgebelKwiaty felgebel:/. szarooka9325