Czemu mnie nikt nie uprzedził, że nawet na jakiejś głupiej [b][i]Królowej[/i][/b] będę ryczeć? Na drugi raz proszę mówić: ktoś umrze i będą po nim płakać - znaczy ja też. Bo tak już mam, że niech no tylko pokażą kawałek trumny... No i musiałam z kina na piechotę wracać... czemu swoją drogą w tych tramwajach tak jasno jest, nie rozumiem tego marnotrawstwa, po co komu te jarzeniówy, jak by nie wystarczyło dyskretne światło o mocy 20W gdzieś w pobliżu motorniczego... wtedy człowiek z czerwonymi gałami nie musiałby się przejmować swoim wyglądem...
A w ogóle co to za jaja mi tu sobie robią z rodziny królewskiej. Królowa-Matka siedzi i popija martini z oliwką i wkurza się, że wykorzystują ceremoniał pogrzebowy, co to był opracowany dla NIEJ, książę Filip - no paranoja, żeby go grał facet, co zagania owce przy pomocy świnki, no ludzie! - ugania się za CZTERNASTAKIEM i udziela dobrych rad, Karol trzęsie dupą, że go zastrzelą, a sama Królowa bezustannie przywdziewa chustki na łeb i popisuje się wiedzą mechanika z II wojny światowej. A' propos chustki - pocieszyło mnie, że dysponuję jednym egzemplarzem wypisz-wymaluj, co to mnie kiedyś ktoś nim uszczęśliwił i do tej pory leży w szafie - przyozdobić nią głowy dalej nie mam zamiaru, ale zawsze miła to świadomość, że mam TAKĄ SAMĄ CHUSTKĘ JAK KRÓLOWA...
No to zaczynamy po królewsku nowy tydzień, co? Pokojówka już mi przyniosła śniadanie i odsłoniła story, zaraz spakuję swoja torebeczkę i zawołam psy... psiakość, pada... a ja nie mam dżipa... ani zamku Balmoral... ani 40 tys. akrów... nosz kurde: nic nie mam. Mam jeno napisać jeszcze o tym [b]Gródku[/b]... ech życie...
[b][i]Venefica[/i][/b] podała prawidłowo cztery słowa-egzamin na Polaka: [b]soczewica, koło, miele, młyn[/b] - jak ktoś nie umiał ich wyrecytować - szedł na szubienicę, biedaczyna... nie było litości...
Co do Bramy Rzeźniczej wypowiedziała się [b][i]Nata[/i][/b].
Warto poświęcić Bramie Rzeźniczej jeszcze kilka słów. Do dzisiaj spośród 8 średniowiecznych miejskich bram zachowała się jedynie Floriańska. Możemy ją podziwiać w pełnej okazałości z każdej strony. Ale to brama Rzeźnicza jest starsza, bo datowana na okolice roku 1289, podczas kiedy Floriańska na rok 1307. Co zatem sprawiło, że tak mało wiemy o tej [i]porta Carnificum[/i]? Przede wszystkim fakt, że stosunkowo krótko spełniała swoją pierwotną funkcję, a po wspomnianym buncie wójta Alberta włączono ją do nowo wybudowanego kasztelu. W dalszej kolejności była częścią domu [b]Tarnowskich[/b], by od przebudowy w wieku XVII do dziś być częścią klasztoru sióstr Dominikanek. Odkryto ją dopiero w latach 1937-38, choć znajdujący się w połowie fasady klasztoru od strony Plant ryzalit sygnalizował istnienie średniowiecznej baszty miejskiej.
No to dokształcamy się z architektury:
[b]CO TO JEST RYZALIT?[/b]
Wracając do Gródka: kronika klasztorna sióstr Dominikanek wyjaśnia nazwę, gdyż wg niej [i]było to miejsce Gródek dlatego nazwane, że tam przedtem gród był i sądy grodzkie w nim odprawowano[/i]. Być może po roku 1340 - z którego pochodzą przesłanki źródłowe, że Gródek nie był obsadzony już wojskiem - mieściło się tutaj starostwo grodzkie. Do dzisiaj jednak trwają spory, kiedy w rzeczywistości budowla ta ostatecznie straciła swoje pierwotne znaczenie.
W ręce [b]Tarnowskich[/b] zameczek dostał się najpóźniej w początkach XV wieku. W 1448 r. Jan Feliks z Tarnowa podczas działów rodowych otrzymał [i]dom w Krakowie Gródek nazywany wraz z innymi należącymi do wymienionego Gródka przyległymi domami i czynszami[/i].
W 1475 roku nawiedził Gródek pożar, w czasie którego [b]castellum Tarnoviensium[/b] spłonęło. Bezpośrednio po tym wypadku postawiono zupełnie nową budowlę. Z niej do dziś zachowały się jedynie dwa portale i kilka okiennych obramień. Z dużą pewnością do tego budynku należało piękne, renesansowe lavabo, które dziś ma swoje miejsce w kościele i służy za kropielnicę.
No to dalej jedźmy:
[b]CO TO JEST LAVABO?[/b]
Po śmierci Jana Feliksa, w efekcie podziału majątku, właścicielem [i]castellum Tarnoviensis[/i] został w 1508 roku Jan, zwany „Ciężkim” bądź „Długim”. Jego jedyna córka, Dorota Tarłowa sprzedała w 1527 roku Gródek swemu stryjowi Janowi Spytkowi Tarnowskiemu, pierwszemu właścicielowi Dzikowa. W rękach tej gałęzi rodu pozostawał do roku 1621, kiedy Anna Lubomirska kupiła go dla sióstr Dominikanek.
Ale to już jest całkiem inna historia...
Na zdjęciu malutka ślepa uliczka Na Gródku, po lewej tych kilka stojących przy niej domów, po prawej zabudowania wchodzące w skład klasztoru Dominikanek.