Ja Wam naprawdę dziękuję za zrozumienie i poparcie, no przecież długo już bez odznaczenia nie pociągnę i cieszę się, że to akceptujecie. NIEKTÓRZY są pełni poświęcenia: chcą wstać godzinę wcześniej na przykład i wydłubać mi medal z kartofla! Ja znowu miałam wstać wcześniej, bo nadszedł ten uroczysty dzień, kiedy na poduszkach będziemy całą rodziną wręczać nasze zgody na wydanie paszportów. Ale znów mnie zeźlił budzik. Nic to, wyrobię się i tak. Będzie krótko.
Jeszcze tylko pozdrowię wszystkich studentów odbywających praktyki nauczycielskie. Córunia ostatnio, podczas gdy reszta klasy rozrabiała, ile wlezie, i panował gwarv nie do opisania, wystosowała napis wielkimi literami na kartce papieru, tej treści:
SORRY, ŻE SOBIE POZWALAM, ALE CZY PO TYM, CO PAN ZOBACZYŁ, NADAL CHCE PAN PRACOWAĆ W TYM ZAWODZIE?
Student podobno roześmiał się i powiedział:
- [i]Zobaczymy[/i].
Ja bym się na jego miejscu nie śmiała. Ja bym umarła na myśl, że mam pracować w szkole...
No, a teraz do roboty. Padło wczoraj pytanie o pamiątkę z rysowania fryzu do [b]Pałacu Sztuki[/b] przez grupę artystów. Otóż istnieje takowa, acz nie w zbiorach polskich. Jacek Malczewski namalował wieloosobowy portret, długi na ponad dwa i pół metra, przedstawiający zespół pracujący przy fryzie: z bardziej znanych osób jest tam Vlastimil Hofman i Tadeusz Stryjeński, a między głowami braci Czajkowskich Malczewski umieścił na drugim planie swą sylwetkę jako fauna. Gdzież by inaczej!
Ta praca - nosząca tytuł [i]Artyści krakowscy 1900[/i] stanowi własność czeskiej muzealnej kolekcji ze Lvovic. Uderza brak głównego projektanta Pałacu Sztuki - architekta Mączyńskiego. Nie lubili się z Malczewskim?
Pałac Sztuki zainaugurował działalność 11 maja 1901 roku, wystawiając prace Towarzystwa Artystów Polskich Sztuka oraz artystów niezrzeszonych. Pokazano wówczas łącznie 233 dzieła, w tym 10 prac samego Malczewskiego. Oczywiście jego symboliczne malarstwo niekoniecznie było przyjmowane ze zrozumieniem.
Oto na przykład matka Kazimierza Tetmajera, żywo interesująca się życiem artystycznym swej epoki, zanotowała swoją impresję: [i]Byłam wczoraj na wystawie. Malczewski dominuje, ale pod karą śmierci nic nie rozumiem, tym się jednak pocieszam, że na całej sali nikt nic nie wiedział.[/i] Ot, zwykłe dzieje :)
Pałac Sztuki zresztą też nie wzbudził powszechnego entuzjazmu. Oto, co pisał o nim artysta malarz [b]Walery Eljasz Radzikowski[/b], autor przewodnika [b][i]Kraków dawny i dzisiejszy[/i][/b]:
[i]Na pierwszy rzut oka znać po nim, że to siedziba sztuki, tylko bez żadnego sladu charakteru narodowego. Absolutnie nie mieści ten gmach w sobie nawet szczegółu, któryby wskazywał, że to przybytek sztuki polskiej. Mógłby służyć na cele wystawy utworów sztuki tak dobrze we Francyi, jak i w Niemczech.[/i]
No może, może. Ale pozostaje doskonałym dziełem krakowskiej secesji. Z kilku powodów:
- swego przeznaczenia czyli wystawiania dzieł polskiej awangardy artystycznej
- swej szlachetnej architektury
- czystej dekoracji
- symbolicznej ikonografii
Jest świątynią sztuki, dzięki syntezie wszystkich artystycznych dziedzin swej epoki.
Dziś na obrazku z archiwum w roli głównej stokrotki, a w tle wejście no i te pegazy... jeden ma skrzydła opuszczone...
A zagadki są takie:
[b]Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych dwukrotnie po wojnie wzbogaciło się o nowe obiekty. KTO I CO PODAROWAŁ?[/b]
[b]CZYJA WYSTAWA TRWA OBECNIE W PAŁACU SZTUKI?[/b]