Kiedyż to się zdarzy taki poniedziałek bez gadki o BUDZIKU? I czy w ogóle? Teraz to troche żałuję, że nie wstałam od razu jak dzwonił, bo słońce złośliwie wychodzi, mogłam być już prawie gotowa i udać się na jakąś sesyjkę, kurka wodna.
Wczoraj zrobiło mi ten sam kawał - w trakcie obiadu się pokazało. Więc ja biegusiem kończyłam, gary wszystkie brudne zostawiłam i wio na ten Prądnik zdjęcia robić, a tam mi mało łba nie urwało. Najlepiej było na kładce takiej, nad ruchliwą ulicą przerzuconej - że ja nie spadłam stamtąd, to cud i opieka boska jedynie. O tym, jak mi ręką z aparatem szarpało, nawet mówić nie będę.
No to chyba każdy zrozumie, że musiałam NA POCIECHĘ wstąpić do MAKRO i kupić sobie bluzeczkę, nie?
I sweterek też zresztą.
A co tam, wyprzedaż była, 50% zniżki. Czyli można powiedzieć, że ZAOSZCZĘDZIŁAM, a nie że WYDAŁAM.
A w nocy śniło mi się... nie, nie szaleństwo zakupów wcale... śniło mi się, że zdjęcia robię i ktoś mi staje ciągle przed obiektywem, w dodatku obrócony plecami... czy ja już naprawdę nie mam o czym śnić i marzyć? teraz sobie przypomniałam, że wcześniej coś po niebie błyszczącego fruwało (a noc była) i nagle ludzie sobie poszli a to coś spadło niedaleko RYP na ziemię! i wstało i terkocząc się gdzieś powlokło.
Halo! Jest tu jakiś ekspert od snów? O co chodzi i czy mam już szykować drewnianą jesionkę? Kto mi to wytłumaczy?
A dziś kontynuacja tematu [b]schroniska dla zaniedbanych chłopców[/b].
[b][i]Nata[/i][/b] nie wytrzymała do wieczora i podała rozwiązanie zagadek - słusznie zresztą, bo [b][i]Ewunia[/i][/b] nie przyszła, ja to sobie tak myślę, że ona jakieś ciekawsze sprawy miała w weekend, jakieś damsko-męskie COŚ :)
No więc [b][i]Nata[/i][/b] mało że wszystko wiedziała, to jeszcze zobowiązała się odszukać miejsce pochówku [b]księcia Aleksandra Lubomirskiego na Pere Lachaise[/b]... za tydzień... po pierwsze szczęściara, a po drugie nie za bardzo, bo w taki krótki styczniowy dzień, to ona nie ma szans na znalezienie tego grobu :)
Ale wróćmy do Schroniska. Wczoraj wieczorem przejrzałam taką książeczkę [b]Pałace miejskie Krakowa[/b] i się zezłościłam, że ani słowa o naszym pałacu i taka zezłoszczona poszłam spać, a teraz tak patrzę na TYTUŁ i se myślę: BRAWO TA PANI, UMIEMY CZYTAĆ... w końcu to pałace MIEJSKIE, a budynek Schroniska leżał POZA MIASTEM!
Dziś mamy szczyt fasady. Przed budynkiem rosną wysokie drzewa, więc weź i zrób tej fasadzie sensowne zdjecie! Ale omówmy sobie, co my tutaj mamy: mamy herb Lubomirskich czyli [b]Szreniawa[/b] oraz dwie grupy rzeźb symbolizujących miłosierdzie i pracę wychowawczą z dziećmi:
- od lewej salezjanin z dziećmi
- od prawej szarytka, także z dziećmi
Dla pasjonujących się sztuką mam dziś taką zagadkę:
[b]JAKIE ELEMENTY (NEO)RENESANSOWE MOŻNA TU WYODRĘBNIĆ?[/b]
a także pytania o autorów tych rzeźb, którymi byli (odpowiednio) [b]Zygmunt Langman i Alfred Daun[/b].
[b]GDZIE MOŻNA OGLĄDAĆ INNE ICH DZIEŁA?[/b]
Natomiast dla pasjonatów heraldyki takie proste pytanie:
[b]SKĄD WYWODZI SIĘ HERB SZRENIAWA?[/b]
Ja miałam kiedyś w szkole koleżankę o takim nazwisku, ale ciemnam wtedy była jako ta tabaka w rogu i nawet nie kojarzyłam z herbem żadnym :)