Troszkę późno się zrobiło... no żeby spać do dziewiątej prawie - to jakieś zboczenie. Wszystko to przez [b]Osiem kobiet[/b]... bo się okazało, że Córunia tego nie widziała i gdzieś około 21.00 zaproponowała:
- [i]Oglądamy?[/i]
No oglądamy, bo ja zawsze za tym, żeby popatrzeć, jak Fanny Ardant śpiewa [i]A' quoi sert de vivre libre, quand on vit sans amour[/i]... No a potem dyskusje, [i]bo ja myślałam, że to babcia, jak wstała z fotela, a potem myślałam, że to[/i]... i tak dalej.
Rezultat: jestem o całe wieki spóźniona! Co prawda już sama nie wiem z tego pośpiechu, jaki to ja mam plan na dzisiaj, ale na pewno NAPIĘTY!
Więc lecę z tym koksem raz-dwa. Najpierw wczorajsza zagadka. Trudna się okazała do znalezienia, ale wreszcie [b][i]Nata[/i][/b] się dogrzebała: chodziło o [b]kanonika Szymona Starowolskiego[/b], o którym historia tak opowiada: podczas szwedzkiego potopu Starowolski oprowadzał króla Karola X Gustawa po katedrze. Zatrzymał się przy nagrobku Łokietka i opowiedział, jak to Łokietek trzykrotnie z kraju wygnany - trzykrotnie powracał do niego. Szwedzki król zrozumiał aluzję i rzekł:
- [i]Wasz Jan Kazimierz raz wygnany nie powróci już nigdy.[/i]
Na to kanonik Starowolski odrzekł:
- [i]Deus mirabilis, fortuna variabilis.[/i]
Co oznacza BÓG WSZECHMOCNY, A FORTUNA ZMIENNA. Czym zamknął Karolowi twarz, że tak powiem :)
Dziś, jak przystało na niedzielę, mamy TRUPA.
A tak serio to - no co na to poradzę - rocznica przypada.
Otóż siódmego stycznia 1836 roku rano handlarze jadący z Chrzanowa znaleźli przy drodze pod lasem koło Rząski (w okolicach Bronowic) ośnieżone zwłoki mężczyzny. Ciało leżało na wznak na rozpostartym futrze. Na piersi widniała kartka ze słowami: [i]Tak szpiegom bywa[/i].
Handlarze zaalarmowali władze miejskie. Przybyła komisja, obszukano trupa. Nie znaleziono przy nim zadnych dokumentów, natomiast była duża suma pieniędzy i kosztowności. W mieście rozpoznano ofiarę: był nim rosyjski obywatel [b]Jan Behrens-Pawłowski[/b], przybyły do Krakowa pod koniec poprzedniego roku.
Przez dwa miesiące nie udało się policji wyświetlić sprawy. Nowo mianowany przez Austriaków komisarz policji Franz Guth dwoi się i troi, podejrzanych porywa nocą z mieszkań i zamyka w zaimprowizowanych więzieniach u Paulinów na Skałce i u Bernardynów na Stradomiu, maltretuje ich bijac do krwi. Głównie chodzi o studentów...
Co zdołano ustalić?
Po przyjeździe do Krakowa Pawłowski zatrzymał się w [b]hotelu Pollera[/b], a w jakiś czas później przeniósł się do [b]oberży Pod Białym Orłem[/b]. Nadal jednak przychodził do Pollera na obiady i grywał tam w bilard z majorem Boskim, popularną postacią, kombatantem powstania listopadowego.
Pawłowski zresztą wyraźnie szukał towarzystwa byłych uczestników powstania. W poufnych rozmowach przedstawiał się jako [b]wysłannik z Paryża[/b], reprezentant nowej wiary, szerzonej przez Adama Mickiewicza. Napomykano o jego skłonnościach do mistycyzmu, co było o tyle dziwne, że Pawłowski doskonale godził tego rodzaju poglądy z bardzo okazałym trybem życia, grą w karty o bardzo wysokie stawki i bywaniem we wszelkich miejscach publicznych, gdzie tylko mógł się dostać.
W lepszych towarzystwach nie przyjmowano go wcale, bo wytworzył wokół siebie opinię człowieka powiązanego z niedawno powstałymi w Szwajcarii organizacjami wywrotowymi o bardzo radykalnym charakterze.
Ogół kombatanckiego światka także zraził się do przybysza. Pawłowski nie budził zaufania swymi ekstrawagancjami i zbyt manifestacyjną przystępnością.
Na koniec, na dzień przed śmiercią, pokłócił się przy bilardzie z majorem Boskim. Doszło między nimi do bardzo ostrej wymiany zdań, rozstali się w gniewie...
Kto mógł chcieć śmierci tej dziwacznej postaci, mistyka, bilardzisty i wywrotowca w jednej osobie? Jakie motywy kierowały zabójcą? Jakie były następstwa tego czynu?
O tym już jutro :)
A teraz tak sobie myślę, o co pytać: o Rząskę czy o Pollera?
Może i o to i o tamto :)
Co do Rząski, pytanie rozrywkowe:
[b]MIESZKA TAM PEWNA ZNANA AKTORKA Z MĘŻEM - DYREKTOREM TEATRU (to tak dla ułatwienia podaję). KTO TO JEST?[/b]
A teraz serio.
Na zdjęciu - jak by ktoś pytał - widok zza drzwi hotelu Pollera na plac św. Ducha. Kiedyś sobie obszerniej o tym hotelu opowiemy, bo jest o czym :) dziś natomiast proste pytanko:
[b]JAKĄ INNĄ NAZWĘ NOSIŁ TEN HOTEL I W JAKIM OKRESIE?[/b]