W środku osiedla jest taki mały Dom Kultury. Byłam oddać książki w bibliotece i przez wewnętrzne okienko podejrzałam zajęcia z aerobicu. Niezbyt mi się wydały skomplikowane, zwłaszcza w wykonaniu jednej z dziewczyn, która robiła wszystko dokładnie na odwrót, ale nikt na to uwagi nie zwracał. O, pomyślałam, tu bym się może nadawała. Bo wszyscy naokoło trują mi o potrzebie, a nawet niezbędności ruchu, i że od tego trzeba zacząć. Zmagałam się z tym tematem przez tydzień i wreszcie podjęłam decyzję: ZAPISZĘ SIĘ. Wyszukałam w internecie telefon i cóż usłyszałam:
- O, to wystarczy przyjść na zajęcia. Są w poniedziałki i środy. Tyle że już wczoraj nie było, bo się skończyły. Wakacje.
Nosz. Jak zwykle na złość mi. Jak tu nie biadolić nad swą dolą. I tak ze wszystkim jest. Jak tylko zbliżają się wakacje i mam wreszcie czas na wszystko - po kolei zwijają się wszystkie interesujące wykłady i zajęcia. Co za głupia organizacja. Gdzie mnie się w zimie po ciemku i mroźnemu chce łazić. To nie, na abarot. Odebrali mi ostatnią szansę wyjścia z doła. O schudnięciu nie wspominając.
Powinnam się poświęcić pracy, jak Jerzy Samuel Bandtkie, pionier na wielu polach, gromadzący materiały, przecierający drogi, wskazujący kierunki badawcze. Jego prace naukowe wymienili ostatnim razem Prooban i Przydawka, więc nie będziemy tu powtarzać, raczej przyjrzyjmy się, jak wspominał Bandtkiego pamiętnikarz Kazimierz Girtler, który jako chłopiec mieszkał wraz z rodziną w gmachu Biblioteki czyli Collegium Maius i codziennie stykał się z Bandtkiem:
W bibliotece, której się poświęcił, którą wydobył z okropnego nieładu, uporządkował, pomnożył, nie można go było więcej podrażnić, jak skoro który z młodzieży zażądał w lektorium bibliotecznym jakiejś powieści, a strzeż Panie - romansu. Wtedy kiwnął ręką, cisnął się w bok, a znajomemu powiedział: "Nu, kto glupstwa czyta, głupim będzie!" Przeciwnie żadającym dzieł poważnych, historycznych, pomagał, nadsługiwał, pilnym uczniom prawdziwym był przyjacielem, bo też dni jego, chwile jego liczyły się pracą.
Owe wybuchy gniewu wobec osób żądających od niego romansów np. Waltera Scotta, były znane, potwierdza to Ambroży Grabowski.
Mając 50 lat poślubił Bandtkie swą stryjeczną siostrę. Girtler tak ją wspomina:
Była niska, krępa, szpetna, ale miła, wzrok miała słaby. Bandtkie też okularów nigdy nie zdjął, bo bez nich zupełnie nic nie widział. Codziennie prawie bywali u moich rodziców na gawędce, przychodziło to z wygodą, jako w jednym domu. Bandtkie bywał wesoły, czego jego fizjonomia nie wróżyła. Odchodząc zabierał laskę i kapelusz i mówił do żony: "Chodź moja ślepa, ślepy Cię poprowadzi, oto teraz Państwo wiecie sekret, dlaczego ja się z moją żoną ożeniłem. Obojeśmy niezdarzeni, oboje ślepi, to nie może być lepiej dobrane małżeństwo!"
Studenci żartowali sobie, że ich profesor tak się żeniąc dał dowód, jak bardzo ceni STARE EDYCJE.
Bandtkie zapisał Uniwersytetowi w swoim testamencie całą bibliotekę, prosząc, by żonie do śmierci wypłacano pensję. Zmarł w 1835 roku bezdzietnie, a żona przeżyła go o 12 lat. Oboje pochowani są na Cmentarzu Rakowickim.
Tu powinnam zapytać, co pozostało po Bandtkiem w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego, ale.. nie wiem :)
Zadam więc inne pytanie:
ILU POTRAFICIE WYMIENIĆ DYREKTORÓW BIBLIOTEKI JAGIELLOŃSKIEJ?
Inni zdjęcia: :/. szarooka9325^^ szarooka9325 :) szarooka9325:) szarooka9325Zimno...brrr.... halinamLogistyka pamietnikpotwora1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24